poniedziałek, 27 stycznia 2014

January Spy Day

No to zaczynamy ;)

Wstaję około 7.00 i po porannych ablucjach…
… robię śniadanko i pakuję lunchbox Mikołajka 



… budzę biedne dziecko, chociaż ciemno na dworze


… żeby około 8.00 powędrować do szkoły.
O 8.40 otwierają się drzwi klas, po buziaczkach i pomachaniu w zasadzie jestem wolnym człowiekiem.
Mogę więc: zrobić zakupy, posprzątać, pozmywać, wyprać, poskładać to co w międzyczasie wyschło, albo… spędzić urocze przedpołudnie w towarzystwie (akurat dziś) Lusi i jej mamusi ;)


15.00 oddają mi moje dziecko i wracamy sobie do domku.


Około 16.00 robię obiad, bo za godzinę wróci moja strasznie głodna Córka.


A potem przychodzi czas na różne fajne zajęcia, ostatnio rodzinnie kolorujemy ;)


19.00 wraca Tatuś, pożywia się i wrzuca Synka do wanny…


A wieczorem jakieś filmy, książki i takie tam spędzanie czasu w uroczym towarzystwie.
A oto kogo spotykam w moim łóżku, a moim miejscu kiedy mam w planach iść spać...



11 komentarzy:

  1. co tak rodzinnie kolorujecie? wytwory paluszków reli? powiem ci w zaufaniu, że będę chciała zaangażować twoją córkę w ciekawą (mam nadzieję) inwencję bez nadmiernej eksploatacji i straty czasu

    zupełnie nie rozumiem tolerancji kotów na meblach, w kontakcie z żywnością. a sio. podobno kociarze nie dogadują się z nie-kociarzami prawda to? w odwrotnym kierunku ten schemat nie działa, wszystko zależy od tolerancji, ale zauważyłam sporą powtarzalność w izolacji właścicieli kotów od tych, którzy nie wyobrażają sobie z nimi życia. pierdzielę tak, bo mnie fascynuje w ludziach ta symbioza ze zwierzęciem, które generalnie ma cię albo za swoją matkę, albo za kucharkę baru szybkiej obsługi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolorowanki kolorujemy, ostatnio z "Frozen".

      Ona tu występuje do zdjęcia wszak, generalnie siedzi na stołku, patrzy i czeka… ;)
      Ale w sensie, że w czym się nie dogadują?

      Usuń
    2. zawsze wyczuwałam, może nie wrogość, ale głęboki dystans u każdego kociarza, kiedy okazywało się, że nie hołubię jego kota, ba, nie zwracam na niego uwagi

      Usuń
    3. Aaaa, o to chodzi…
      Moich kotów hołubić nie trzeba, a niektórych nawet nie należy - więc wrogość Ci z mojej strony nie grozi ;)
      Ja to najbardziej nie lubię jak ktoś się chce natychmiast z moimi kotami zaprzyjaźnić, wbrew ich woli - wtedy zdarza mi się warczeć...

      Usuń
    4. Twoje koty też tego nie lubią...

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Pod warunkiem, że się nie pcha na moje miejsce :)

      Usuń
  3. Fajna relacja...Zazdroszczę Ci tej po 8,40 - "w zasadzie jestem wolnym człowiekiem"...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiciuch chciał się przemycić do szkoły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej zasiedlić szybciutko pustą przestrzeń, co się ma marnować ;)

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.