środa, 4 grudnia 2013

I znowu...

… kalendarz adwentowy.
Zainspirowana kalendarzem Mordoklejki, poczyniłam podobny dla swojego Męża.
Nawiasem mówiąc, miło mi, że Mila pozwoliła mi go obejrzeć, bo na przykład samej Mordoklejki zobaczyć mi nie pozwoliła…
Poczułam się jak ten gorszy brat, co się go trzyma w piwnicy i gościom nie pokazuje… w zasadzie powinnam jej być wdzięczna, że mi jeszcze nie wyprodukowała gustownej żelaznej maski :p
A teraz już rzeczony kalendarz:



A w środku herbatka ;)

9 komentarzy:

  1. Mogę Ci zrobić maskę z papieru albo z filcu, chcesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z filcu, poproszę, będzie mi cieplutko ;p

      Usuń
  2. a jak to działa niby? blondynka czyta, wiesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak Lucy, choć nie blondynka... Widzę pudełko z wstążeczką i nic więcej - gdzie kalendarz ? LOL ;)

      Usuń
    2. Już wyjaśniam:
      Tam na dole jest taki otwór, przez który wyjmuje się torebkę z herbatą wzbogaconą o karteczkę z cytatem… inspirującym ;)
      Codziennie jedną, bo one są ponumerowane.

      Usuń
    3. no to jednak nie taka blondynka ze mnie, zauważyłam dziurkę, tylko jeszcze wtedy nie wymysliłam, że pudełko z herbatami ustawione jest w poprzek, żeby spadały w odpowiednie kolejności

      Usuń
  3. Nie no musimy Milę namówić, żeby przy następnym spotkaniu mnie pokazała :)
    A kalendarz śliczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuję, może uda się ją namówić ;)
      Dziękuję :)

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.