sobota, 12 października 2013

Wieści...

... z placu boju czyli notka pisana zza kotka ;)
Drugi komin skończyłam, tym razem dla Reli i w paski.
Od trzech tygodni przychodzili panowie naprawiać piecyk, bo ogrzewanie nie działa...
Po ich dzisiejszej wizycie nie mamy też ciepłej wody... aż się boję co będzie dalej.
Poza tym z pewną regularnością zalewamy sąsiadów.
My zalewamy, poborca czynszów przyjeżdża, coś tam robi, po czym za jakiś czas ich znów zalewamy.
W zasadzie pierwsze co zrobiliśmy po wprowadzeniu się, to ich zalaliśmy, bo kaloryfer był urwany.

A tak w ogóle to fajnie jest ;)

13 komentarzy:

  1. Wam może fajnie, nie wiem czy sąsiadom też...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie jest ogólnie, a nie, że sąsiadów zalewamy, łosiu...

      Usuń
    2. Wy też tak czule do siebie, jak ja do męża :-)

      Usuń
    3. Bo my się bardzo kochamy ;)

      Usuń
  2. A sąsiadom pewnie źle nie jest, bo na kawki i herbatki zapraszają... może oni lubią jak ich zalewacie... I tu powstaje pytanie: lubią być zalewani przez was czy w ogóle???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Oni mili są i zdają sobie sprawę, że to w sumie nie nasza wina...

      Usuń
  3. nie ma to jak dobre zalanie, mózg się resetuje, szkody się naprawia, nienaprawialne zastępuje nowym, i postęp jest..

    OdpowiedzUsuń
  4. A komin na modelce gdzie!?!?!?

    OdpowiedzUsuń
  5. lepiej zalewani niż olewani
    my aktualnie mamy inicjatywę sąsiedzką bo ogrzewania nie ma w moim pionie, o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to macie wspólnotę doznań... pionową ;)

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.