środa, 30 października 2013

October Spy Day.

Z inspiracji Lucy.
No to zaczynamy.
Jest 28 października 2013 roku, poniedziałek.
Jest to dzień o tyle wyjątkowy, że nikt nie idzie do szkoły ani do pracy… bo niektórzy mają half term, a inni z tej okazji wzięli urlop.
Miałam ambitne plany spania do południa i takie tam, ale o godzinie 8.00

Proszę o uprzejmy wyraz twarzy, teraz jesteśmy normalni (jak można zauważyć niektórzy nie potrafią nawet udawać, że są normalni):


Już nie trzeba, można pokazać prawdziwe oblicze:


Około 9.00, po pozbyciu się lokatorów z łóżka można iść i zrobić sobie kawkę:


Po kawach, śniadaniach, ablucjach porannych i odpowiednim przystrojeniu,  całkiem nie wiem kiedy robi się 11.00 ;) 
Chłopaki idą do muzeum, a dziewczyny na mrożącą krew w żyłach misję - znaczy kupić Reli buty…



I w sklepie z butami można spotkać tęczę...


Około 13.00 kawa w miłym towarzystwie… miłe towarzystwo jak widać coś tam przekąsza…


Potem były jeszcze różne sklepy, które nie doczekały się uwiecznienia na fotografii…
A tu już wracamy powoli do domu - w tym momencie podpadłam, bo zamiast wsiadać do autobusu, robiłam zdjęcie… a padał deszcz!
A tak wygląda biblioteka na Croydon w okolicach 15.00:


Potem był jeszcze Lidl, bo Mila lubi prać…
A za dwie minuty autobus zawiezie nas do domu:


W domu jesteśmy około 16.30
Można wreszcie napić się herbaty:


Zepsuć laptopa:


Zaprosić kotka na kolanka:


I pooglądać - w oczekiwaniu na chłopaków - w miłym towarzystwie "Bones":


A potem około 19.00 wracają chłopaki i mamusia dostaje taki obrazek:


Pracowicie narysowany przez synka...


… który był z tatusiem w Muzeum RAF-u i zaludniał różne maszyny latające ;)


A potem już nie było zdjęć, bo jakoś mi nie wyszło…

sobota, 19 października 2013

Nowe idzie...

... tup, tup, tup ;)
Nie będziemy zalewać już sąsiadów - podobno.
We wtorek przyjdzie pan wymienić piecyk i będziemy mieli ogrzewanie - podobno.
A z Synkiem zrobiliśmy sobie dziś nietoperza... wystarczy rolka po papierze toaletowym ;)



A i mam nowy nagłówek - Córka mi narysowała ;)

sobota, 12 października 2013

Wieści...

... z placu boju czyli notka pisana zza kotka ;)
Drugi komin skończyłam, tym razem dla Reli i w paski.
Od trzech tygodni przychodzili panowie naprawiać piecyk, bo ogrzewanie nie działa...
Po ich dzisiejszej wizycie nie mamy też ciepłej wody... aż się boję co będzie dalej.
Poza tym z pewną regularnością zalewamy sąsiadów.
My zalewamy, poborca czynszów przyjeżdża, coś tam robi, po czym za jakiś czas ich znów zalewamy.
W zasadzie pierwsze co zrobiliśmy po wprowadzeniu się, to ich zalaliśmy, bo kaloryfer był urwany.

A tak w ogóle to fajnie jest ;)

czwartek, 3 października 2013

I Ty zostaniesz kominiarzem.

Ale się nic tu nie dzieje...
Wbrew wrażeniu jakie można odnieść, ja tu cały czas jestem...
Tylko troszkę zajęta ;)
Bo jesień przyszła i okazało się, że bez mojego wkładu może się to źle skończyć, bo mi rodzina - a dokładnie Siostra i Córka - umarznie...
Ponieważ nie mogę na to pozwolić zaopatrzyłam się w szydełko i wełenkę, i produkuję kominy.
W związku z tym mam zajęte ręce i nie mogę nic tu pisać, ale mogę myśleć...
I to, że mogę myśleć to jest trochę dobrze, a trochę źle...

Ale jeden komin już zrobiłam, dla Mili.
Jako wieszak na komin występuje Rela ;)






Jak widać nie jest Ona profesjonalnym wieszakiem, bo robi miny.
Profesjonalne nie robią ;)