wtorek, 3 września 2013

"Konflikt ciasteczka".

Mam jakże typowy problem co zrobić by jednocześnie zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko.
Niedługo będą moje urodziny i nie chodzi bynajmniej o to, ze mam problem z wiekiem... nie mam, ja zawsze mam tyle lat ile mam i nie ściemniam, że to 18.
Chodzi o imprezę, bo z jednej strony wcale nie mam na nią ochoty i najfajniej byłoby czytać cały dzień.
Rodzinę wysłać na spacer i odpuścić sobie torty, gości i bycie miłym i uśmiechniętym.
Ale z drugiej strony i mój Mąż, i ja i moja Siostra, i nawet Jej Mąż - wszyscy mamy urodziny w kupie,
Rafał zaczyna, Żuru kończy i mieścimy się w dwóch miesiącach.
Oni wszyscy chcą mieć swoje torciki i swoje imprezy, a ja się obawiam, że już dzień po terminie bym żałowała, że torcika nie miałam.
I co?
I typowy "konflikt ciasteczka"...

Albo całkiem z innej strony...
Chciałabym być mroczna i refleksyjna...
Albo romantyczna i powiewna (i nawet teraz nie mogę się skupić, bo sobie wyobraziłam, jak jestem powiewna).
Czyli tu "konfliktu ciasteczka" nie ma bo ja chyba po prostu nie mam predyspozycji ;)

7 komentarzy:

  1. Mówię Ci - torcik można w innym terminie, a w urodziny czytać cały dzień, o!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i normalnie teraz kliknęłabym "like" bo się podpisuję kopytami pod propozycją :)

      Usuń
    2. No, coś w tym jest :)

      Usuń
  2. To jest bardzo dobry pomysł - urodziny w wybranym terminie!
    Przecież torcik się należy i czytać cały dzień takoż.
    I niezależnie czy mroczna, powiewna, romantyczna czy refleksyjna - w dowolnych konfiguacjach - bez wątpliwości jesteś kobieca.
    Dlatego tak Cię szarpie od końca do końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałam o tym w ten sposób :)

      Usuń
  3. Przynajmniej ciekawie u Ciebie ;-)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.