środa, 17 lipca 2013

Mysz czyli o organizacji pracy.

W "dziurze", w której trzymamy internet coś było...
Coś interesującego... dla kotów.
Od świtu do około jedenastej pilnowała tego czegoś Kicia.
Tu gwoli wyjaśnienia - Kicia nie jest kotem polującym, raz jeden w swojej młodości upolowała mysz, a mój Mąż jej ją zabrał.
Obraziła się i od tego czasu nie poluje...
Judusia w tym czasie spała na fotelu, około jedenastej wstała i zmieniła Kicię na posterunku...
I wyjaśnienie - Judusia jest kotem polującym bardzo, potrafi upolować skrzydełko z gotującego się rosołu ;)
Judusia nie pilnowała tylko wlazła do internetowej "dziury"- co było dość komiczne, bo jest gruba i jej co nieco zwisało ;)
I po niedługiej chwili upolowała mysz...
I znów wyjaśnienie - ja się nie boję myszy, ale strasznie mnie brzydzi truchło, a tu nie ma chętnych do sprzątnięcia po kocim polowanku...
I musiałam zrobić najobrzydliwszą rzecz pod słońcem...
No po prostu nas podziwiam - jakie my zorganizowane jesteśmy i jak ładnie się przyczyniłyśmy do odmyszenia naszego domku ;)

9 komentarzy:

  1. Powinny były zjeść tę mysz - jak nasze koty na wsi to robią... i nie musiałabyś sprzątać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też jestem dumna! I pełna podziwu. Ciebie podziwiam bardziej. Bo to teoretycznie koty+myszy,a nie Paulinki+myszy...
    Z tego, co wiem, Paulinki wolą robaczki...

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko!!! Dobrze, że mój internet nie siedzi w żadnej dziurze z myszami, bo kota brak:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dziura przeznaczona dla internetu, mysz przebywała tam bezprawnie ;)

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.