wtorek, 4 czerwca 2013

O relaksie i brakach.

Nie odprowadziłam dziś dziecka do szkoły...
Ani go nie przyprowadziłam z powrotem do domu...
Nie pozmywałam naczyń...
I nie ugotowałam obiadu...
A dlaczego?
Ponieważ Małżonek mój ma dziś wolne, a ja w związku z tym się opiep... się relaksuję ;)
I w ramach tego relaksu szukam sobie butów, bo nie mam.

Nie będziemy tu zwracać uwagi na zdanie mojej rodziny na ten temat, ponieważ ani Osoba, która ma jedną parę butów na sezon, ani Taka, która ma trzy pary identycznych klapków, różniących się jedynie kolorami, nie są miarodajne!

Konkretnie to szukam sandałów i niestety po raz kolejny w moim życiu się rozczarowuję!
Bo nie ma i już!
Dlaczego nie ma takich jak ja potrzebuję?

Za to w ostatnią niedzielę się dowiedziałam, że nie mam się w co ubrać... od mojej Mamusi... a ja myślałam, że nie mam jedynie brązowej bluzki ;)


5 komentarzy:

  1. Jeśli zakupy w jakiejkolwiek formie mogą relaksować, to ja poproszę o instrukcję. Mnie męczą niezmiernie. Też byłam za sandałami i też nie ma. Co do reszty zawartości szafy się nie wypowiadam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja te buty w internecie oglądam.
      Z zakupów to ja toleruje jedynie te w księgarni, nawet po żarcie Rafała wysyłam, męża mojego znaczy ;)

      Usuń
    2. Wariatka! Uwielbiam Cię

      Usuń
  2. Ja tam wychodzę z założenia, że butów nigdy za wiele:)Ale fakt faktem, ze ostatnio jest coraz gorsza oferta. Pełno mega wysokich szpil, a takich wygodnych "do biegania" jak na lekarstwo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też szukałam wczoraj wygodnych sandałków. Pani w sklepie stwierdziła, że dostawy letniego obuwia już nie będzie.
    A na półkach tylko płaskie klapki, sandałki na niesamowicie długich obcasach lub koturny. A ja szukam po prostu; wygodnego sandałka na niewysokim obcasie i jeszcze aby można go było nosić na bosa stopę :(

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.