czwartek, 28 lutego 2013

Szkolnie.

Mój Syn poszedł do szkoły.
W poniedziałek!
Z powodu naszej przeprowadzki i ciekawej biurokracji przez pół roku siedział w domu.
I co?
I wcale nie tęskni za mamusią :(
A mamusia owszem ;)
I tak się zastanawiam po co ja mam te dzieci, jak one mnie tak bez żalu porzucają na rzecz edukacji...

I dialog z pierwszego dnia:
Ja: I jak było?
Niko: Fajnie.
Ja: A co robiłeś?
Niko: Nic.
Ja: A dzieci co robiły?
Niko: Chłopcy mnie trochę popychali, a dziewczynki mnie przytulały i pytały jak mam na imię. I ja im powiedziałem, że Luke Skywalker.



5 komentarzy:

  1. Ja Luke Skywalker, to się wcale nie dziwię, że męska agresja z zazdrości kwitła.
    Teraz masz, mamuśka, czas tylko dla siebie!

    OdpowiedzUsuń
  2. też bym przytuliła Luca :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak został gwiazdą, to ma Gwiezdne Wojny,i ksywę musiał zmienić....

    OdpowiedzUsuń
  4. Mamusia, korzystaj z wolności!
    Macham mieczem świetlnym do Luka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Popłakałam się ze śmiechu :D

    Ja, jak swoją pytam, co robili w szkole to ona: milion rzeczy. nie jestem w stanie ich wyliczyć...

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.