piątek, 11 stycznia 2013

Tygodniowe wyzwanie fotograficzne - styczeń.

Dzień piąty: Wada.
Niby, że ma być o moich wadach...
Ja od dzieciństwa chciałam być doskonała jak... Mary Poppins.
Serio!
To nie jest żart!
Niestety doskonała jak Mary Poppins nie jestem, jestem za to równie apodyktyczna ;)




Na zdjęciu występuje moja ulubiona cześć.
Czy to nie jest to trochę dziwne, że stara dorosła kobita wozi ze sobą przez pół Europy książkę z dzieciństwa?

24 komentarze:

  1. jeny a ja aż wstyd się przyznać, nie czytałam tego nigdy:))!

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też nie czytałam, ale uważam, że to cudowne, że wozisz ją ze sobą!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. tez nie czytalam (czeka w kolejce), ale wygrzebalam w domowej biblioteczce w Polsce i zabralam ze soba :P tak jak i milion innych rzecz :) wiec ani troche dziwnosci w tym! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Żałuję, że jeszcze nie przeczytałam książek o Mary Poppins :(
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. och uwielbiałam tę książkę
    a ja marzyłam, by mieć taką torbę jak Mary, żeby się w niej wszystko mieściło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To wcale nie jest dziwne, że wozisz, ja na przykład przywiozłam sobie "Chłopców z Placu Broni".

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj muszę ,naprawić błąd i ją przeczytać.

    Absolutnie to nie jest dziwne - jak dla mnie całkiem na miejscu :))

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja jeszcze kilka lat temu zawsze zimą czytałam "opium w rosole" Musierowicz. Dobra książka nie ma ograniczeń wieku.
    Nie wspomnę o tym, że czytajac Jadze "Dzieci z Bullerbyn" tak naprawdę czytałam przede wszystkim ... dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Najbardziej urocza wada całego wyzwania :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Że jakie? Dziwne? To ja się nie przyznaję, co mam pod poduszką

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyś dawno temu zaręczyłam się taką metalową śrubką z boskim chłopakiem, którego pokochałam od pierwszego wejrzenia i to jeszcze z wzajemnością (miałam 18 lat, on 17). Niestety aniołki po kilku miesiącach tego szczęścia zabrały go to siebie... Było bardzo źle ze mną... a tą śrubkę noszę do tej pory przy sobie - zawsze i wszędzie. Bez niej czuję się taka, hmmm, goła. Dla jednych dziwactwo, dla mnie część mnie i talizman!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja uwielbiałam tą książkę! ;-)))

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.