środa, 9 stycznia 2013

Kulinarnie.

Generalnie uważa się, że kuchnia brytyjska nie jest ani zbyt ciekawa, ani zbyt zdrowa, ani zbyt smaczna.
Sama też tak myślałam, ale kiedy zaczęłam, na potrzeby tej notki "zgłębiać temat" okazało się, że w zasadzie wszystkie potrawy, o których piszę są, w najgorszym wypadku, niezłe.

Anglia słynie przede wszystkim z herbaty. Warto wspomnieć o firmie Twinings, która istnieje od 1706 roku (pełna nazwa: R. Twining and Company Ltd.)


A jeśli herbata to five o'clock czyli tradycja picia herbaty, nie musi odbywać się o równo o 17,  ale jest to popołudniowa herbata.
Pije się ja z mlekiem i nie przypomina ona w niczym bawarki, paskudztwa, które każe się pić matkom karmiącym.
Herbata z mlekiem jest mocna, aromatyczna i bardzo dobra ;)
Jeśli ktoś pije czarną herbatę to na pewno jest to Polak albo Rosjanin.
Herbata z cytryną jest dla Anglika czymś całkowicie niezrozumiałym ;)
Podaje się do niej lekką przekąskę - bułeczki, ciastka albo kanapki.



Na wyspach produkuje się również sery:

Cheddar


Cheshire


Double Gloucaster


Lancashire


Red Leicester


Stilton


Wensleydale




Brytyjczycy uwielbiają stołować się na mieście.
Są bary specjalizujące się tylko w podawaniu śniadań i lunchów, takie do których chodzi się na popołudniową herbatę, a wieczorem idzie się do pubu, żeby wypić piwo i zjeść coś w towarzystwie przyjaciół.
A potem przychodzi weekend i to znów jest okazja aby spotkać się z przyjaciółmi na mieście ;)

A teraz to, co można zjeść "na mieście"

Śniadanie:

Full English breakfast składa się z jajek (jajecznicy lub sadzonych), smażonych plastrów bekonu ewentualnie kiełbasek - również smażonych, pomidorów lub grzybów (grzyby smażone) i fasolki w sosie pomidorowym.
Na śniadanie podaje się też:
Tosty z masłem i dżemem
Owsiankę z syropem klonowym albo z berry compote (to taki rzadki dżem z porzeczek, malin i truskawek czasem jagód).

Oczywiście tego typu śniadanie nie jest obowiązkowe - na szczęście, ale sama widziałam ludzi jedzących takie tradycyjne śniadanie o szóstej rano ;)  


Lunch:

Na lunch najczęściej je się kanapki, albo zupę - najbardziej angielska to krem z groszku z miętą. Co ciekawe nikt raczej nie przynosi sobie kanapek do pracy i dlatego między 12.00 a 14.00 wszystkie kawiarnie i sklepy w centrum przeżywają oblężenie ;)
A kiedy jest ciepło, w parkach można zobaczyć panów w garniturach i panie w garsonkach z kawa i kanapką siedzących na trawie...

Obiad/Kolacja:

W zasadzie dopiero w czasie kolacji ludzie maja czas na jedzenie ;)
Zauważyłam, że tutaj bardzo ceni się ziemniaki... w zasadzie dodaje się je do każdej potrawy.
*Cottage pie - zapiekanka z wołowiny z ziemniakami,
*Lancashire hotpot - potrawka z jagnięciny, cebuli i krojonych ziemniaków,
*Pie and mash - placek nadziewany mięsem wołowym i ziemniakami,
*Shepherd's pie - zapiekanka z jagnięciny z ziemniakami,
*Sunday roast - tradycyjny niedzielny obiad składający się z porcji pieczonego mięsa z sosem i pieczonych ziemniaków,
*Cornish pasty - zapiekany pieróg nadziewany wołowiną, cebulą, brukwią i ziemniakami,
*Jack potato - zapiekany ziemniak z nadzieniem.

I coś na deser, do herbaty:

*Apple pie - placek z jabłkami


*Bread and butter pudding - deser z zapiekanego chleba z masłem z dodatkiem rodzynek i przypraw


*Crumble - placek z owocami i kruszonką


*Victoria sponge  - taki biszkopt tylko bardziej "mokry"



*Scones - okrągłe ciastko, czasem z rodzynkami, podaje się do niego masło albo śmietanę i dżem


*Banoffee pie - deser z karmelu, bananów i bitej śmietany na kruchym spodzie (moje ulubione)



*Christmas pudding - deser z dodatkiem owoców, bakalii i przypraw korzennych


*Custard - tradycyjny, angielski, deserowy sos - pyszny ;)




I oczywiście, najpopularniejsze angielskie jedzenie - Fish and Chips ;) czyli ryba smażona w panierce i frytki. Można zjeść je wszędzie i o każdej porze ;)


A do picia:

*Piwo
* Cydr - sfermentowany sok jabłkowy, jak smakuje nietrudno się domyślić ;)
*Whisky


Dzięki temu, że w Londynie najtrudniej spotkać prawdziwego Anglika, można tutaj spróbować potraw wielu kuchni, nawet najbardziej egzotycznych. I chyba za to Londyn lubię najbardziej ;)

I na koniec... jedzenie mało angielskie ale pyszne ;)
*VAPIANO
*Kahve Dunyasi

Zdjęcia pochodzą z internetu - wszystkie ;)






18 komentarzy:

  1. Paulina - nie wiem przez co bardziej zgłodniałam - przez te sery czy desery:) ja mam bardzo dobre wspomnienia smakowe z Anglii, więc nie dziwię się, że znalazłaś tyle pyszności:) pozdrowienia!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Koleżanka z mojej grupy języka francuskiego przyniosła nam scones (miała prezentację na temat instrukcji picia herbaty). poinstruowała nas, że najpierw nakładamy dżem, a potem masło

    ale to było dziwne :)

    chętnie bym spróbowała takiej angielskiej z mlekiem
    uwielbiam wszystkie herbaty
    na razie poddałam się na tybetańskiej (też z mlekiem, ale mlekiem jaka i bardzo słona)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym, że najpierw dżem to jest bardzo sprytne, szczególnie jeśli zamiast masła jest taka fajna, gęsta śmietana.
      A co do herbaty - to Ty mi adres, ja Ci herbatę, a mleko się znajdzie ;)

      Usuń
  3. To Crumble właściwie jest angielskie! Nie wiedziałam! I ile serów, a Francuzi sobie zakosili swoje serowe drugie imię. Za puddingiem nie przepadam, ale bananofee i apple pie - pycha!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda wyśmienicie! Uwielbiam angielskie śniadania. Podczas pobytu w UK do takiego zestawu jeszcze zamawiałam Hash browns i pieczarki duszone :) Pychotka :) Przypomniał mi się też smak sera Cheshire - uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślałam, że takie rzeczy na śniadanie, prócz Anglików je tylko moja córka ;)

      Usuń
  5. No masz, a ja dzisiaj się ograniczam z wchłanianiem... tylko teraz nie wiem, czy wytrzymam. Na dodatek właśnie leci reklama jakichś brytyjskich zawodów cukierniczych... Brytole są dziwni, ale Londyn rzeczywiście ma w sobie coś wyprzedzającego czasy

    OdpowiedzUsuń
  6. A co sama najczesciej z tej listy jadasz? A propos, w Stanach cieszy sie popularnoscia odmiana "Shepher's Pie", tylko jest najczesciej z kurczakiem lub mielona wolowina. I glowny amerykanski ser to Cheddar wlasnie ("American Cheddar" ma wygryzmolone na etykiecie). Jak i kiedy jada sie Custard? W ramach deseru?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najbardziej lubię banoffee i scones.
      A custardem można polewać lody, albo ciasto, albo wyjadać łyżeczką jak moja siostra ;)

      Usuń
    2. o ile wiem custard jada sie jako polewę do innych ciast, przeważnie... taki sos budyniowy, na przykład do crumble... mniam mniam

      Usuń
    3. Oj tam, oj tam, od razu łyżeczką... Może jeszcze napisz, że jestem w stanie zjeść półlitrowy kartonik na jedno posiedzenie... Ups - chyba już nie musisz.

      Usuń
    4. Dziekuje, Drogie Panie :-) Zapamietam. Nastepnym razem wizytujac w UK musze sprobowac.

      Usuń
  7. fajowe te sery... ale... jak mogłaś zapomnieć o STICKY TOFFEE PUDDINGU!!! moja ulubiona angielska potrawa :)
    no i gdzie Chicken Tikka Masala, najbardziej tradycyjne angielskie danie ;)

    Twinings pycha, zgadza się

    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie zapomniałam o Sticky Toffee, ja o nim pierwsze słyszę! Zaraz jutro muszę się z nim zapoznać!
      A o Chicken Tikka Masala faktycznie zapomniałam - jakże mogłam, wstyd mi ;)

      Usuń
    2. niniejszym uświadamiam Cię zatem (reklama! reklama!) :)
      http://polskapakistansverige.blogspot.se/2011/03/klejacy-deser-karmelowy-aka-sticky.html

      Usuń
  8. No to widzę, że wiele rzeczy muszę jeszcze w życiu skosztować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak miło wrócić do angielskich czasów! Ja się też nigdy nie mogłam nadziwić jak Angole mogą jeść takie sycące śniadanie o 4-5 nad ranem, pracowałam na lotnisku i zamówienia na takie jedzonko przyjmowaliśmy już w takich godzinach. A później już tylko pint, cider, strongbow, guinness i tak dalej ;) Bardzo miło wspominam te czasy. Troszkę nie zajarzyłam o co Ci chodzi z tym Cydr - teraz już wiem, chodziło o cider ;)
    Co do herbaty z cytryną są wyjątki w Anglii. Mój znajomy, starszy pan Anglik, uwielbiał pić herbatkę z cytryną i zawsze mi powtarzał, że Anglicy nie wiedzą co tracą ;)
    Londyn kocham =) Chinatown w Londynie tym bardziej! Fushion smaków =)
    A co ja lubiłam. Hmmm, od czasu do czasu wchłaniałam frytki z vinegar'em =) Sery i pie'e! O tak!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem chora od tygodnia, siedze w domu i na nic nie mam apetytu. Ale po twoim poscie, albo mi sie polepszylo, albo takie oyszne te zdjecia serow, bo mam wielka ochote na sery wlasnie.takie smierdziuchy jak stilton na przykla dmi po glowie chodza haha!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.