poniedziałek, 14 stycznia 2013

Kinowo.

Byłam w sobotę w kinie...
Z Mężem i Córką, Synka zostawiwszy w domu z Babcią, bo jak mi powiedział - on już był w kinie, na Meridzie i już nie chce iść!
I tak byśmy go nie zabrali, bo byliśmy na  Les Miserables, a to od 13 lat ;)
Piękny był film i kiedy się skończył ludzie w kinie zaczęli klaskać - pierwszy raz doświadczyłam czegoś takiego.

A tutaj piosenka z filmu:



3 komentarze:

  1. oj też bym chciała
    w Belgii dopiero będzie za miesiąc :/ tu wszystko ma poślizg

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się zdarzyło w kinie wśród braw seans zakończyć, ale nawet nie zapadło mi w pamięć, co to było. Ignorantka ze mnie, nie ma co.
    Na Nędzników też pójdę, ale nie wiem, czy się wyrobię jeszcze w tym roku ;))

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.