środa, 16 stycznia 2013

Franciszek i Marianna.

Żebym mogła pisać o Babci, muszę chyba zacząć od jej rodziców, a więc zaczynam ;)

Pradziadek mój Franciszek swego czasu mieszkał we Francji.
I tam poznał Mariannę, z którą wziął ślub 13 marca 1931 roku, w Avion. 




I w Avion urodziła się 11 marca 1932 roku ich córka, a moja Babcia - Daniela.

A rok później syn - Waldemar.
Ale jak wiadomo, na emigracji smutno, postanowili więc wrócić do Polski, a konkretnie do Wielkopolski.
Przyjechali tylko z Danielą, Waldka zostawiając z ciotką - siostrą Marianny i jej rodziną, z którymi miał przyjechać trochę później.
Franciszek i Marianna zamieszkali w niedużym miasteczku, otwarli sobie sklep - jak to się wtedy nazywało bławatny - czyli taki z materiałami, guzikami, tasiemkami, wstążeczkami (znaczy mój ulubiony).
Postarali się też o kolejne dziecko - Zygmunta.
Ale ponieważ czasy zrobiły się niespokojne, zaczęli się zastanawiać, czy na pewno dobrze zrobili wracając... i niestety musieli stwierdzić, że niekoniecznie.
Postanowili więc wrócić do Francji, gdzie nadal był ich syn i rodzina Marianny.
Sprzedali sklep, towary popakowali w kufry, ale wyjechać już nie zdążyli, bo okazało się, że granice zostały zamknięte.


 Daniela przed wojną:



7 komentarzy:

  1. ja też czekam na cd., i więcej takich odlotowych zdjęć!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasne, że nastąpi, bo ja mam jeszcze dużo zdjęć ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale masz ładne te zdjęcia, takie ponaprawiane :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Półtora miesiąca musiałam czekać, to jak miały nie być ładne :P

      Usuń
  4. Ale fajne fotki....
    Planuję zrobić przy schodach taką wystawkę i powsadzać w ramki stare zdjęcia dziadków, babciów i inne takie... ale niektóre są bardzo zniszczone ( mój mąż mówi na to - ściana płaczu;) i nie wiem. Mogłabym popróbować sama, ale obawiam się, że zajęłoby mi to nie półtora miesiąca, tylko roku.
    Widzę więc, że dobrze trafiłam... bo czytam, że je poprawiałaś. Fachowo? na miejscu jakoś? czy wysyłałaś gdzieś? Polecasz coś może? :)

    No, a poza tym... to dawaj więcej o Danieli, co się dalej działo? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szwagier mój mi ponaprawiał, ale one nie były bardzo zniszczone ;)

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.