sobota, 24 listopada 2012

Prząśniczka.

Dziś będzie o tym jak to niewłaściwe lektury w młodości wpływają na rozwój wyobraźni.

Jest taka pieśń Stanisława Moniuszki za słowami Jana Czeczota:
"U prząśniczki siedzą jak anioł dzieweczki,
Przędą sobie przędą jedwabne niteczki..."

I moja wyobraźnia karmiona przeróżnymi lekturami ukazuje mi te biedne dzieweczki pilnowane przez jakiegoś harpagona (prząśniczkę).
W zależności od potrzeb jest ona grubą ropuchą z brodawkami, albo chudą, zasuszoną jędzą.
Ale jakby tam nie wyglądała, ciemięży te biedaczki, bo jest ich szefowa i może, albo i lubi...
A tymczasem gdybym tak sobie poczytała słownik, to bym wiedziała, ze nie tak się sprawy mają...

A to dlatego, że jak podaje Słownik Języka Polskiego:
Prząśnica (prząśniczka) jest to rodzaj kołowrotka w postaci wąskiej deseczki, do której przywiązuje się przędziwo.

Mało romantyczne, prawda?
I nie działa tak na wyobraźnię jak szefowa - ciemiężycielka...
No cóż mnie też było przykro, ale trudno za wiedzę się płaci!

Zawsze mogę udawać, że nie wiem jak się sprawy mają i dalej sobie wyobrażać ;)

2 komentarze:

  1. Ale jesteś!!! Odarłaś mnie ze złudzeń!!!!!!!!!
    Nie masz już co czytać tylko słownik?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie tam się bardziej podoba wersja z harpagonem. O.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.