czwartek, 15 listopada 2012

O mojej Babci...

W oczekiwaniu na zdjęcia, które mój Szwagier poddaje kosmetyce, żeby można je tu było bez wstydu pokazać, małe wprowadzenie.
Moja Babcia była osobą specyficzną.
Kompletnie nie pasowała do stereotypowego obrazu babci.
Zawsze chodziła w butach na obcasach, które od niej pożyczałam, bo były rewelacyjne.
Poszła ze mną po sukienką na studniówkę i kazała mi kupić najkrótsza za wszystkich ;)
Malowała usta bez użycia lusterka i mówiła, że mężczyźni są po to, żeby pracować a kobiety, żeby pachnieć.

A sposób w jaki moja Babcia piekła ciasto przeszedł do legendy.

A mianowicie robiła to tak: jeśli w przepisie było masło dawała margarynę, zamiast śmietany - mleko, bo to w zasadzie to samo...
Potem piekła ciasto... i ono oczywiście nie wychodziło...
A moja Babcie kwitowała to stwierdzeniem: "cholera ale ten przepis do dupy" ;)

4 komentarze:

  1. No bo do dupy był! Każdy porządny przepis powinien być elastyczny i otwarty na substytuty, uważam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Milą: dżdżownicą też można buta zawiązać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Babcia Wasza rzeczywiście szczególną osobą była. A jeśli chodzi o tę wyżej wspomnianą sukienkę ,to o mało zawału nie dostałam jak ją zobaczyłam. I jeszcze się od własnej matki dowiedziałam, że jestem niedzisiejsza i mam XIX-wieczne poglądy.

    OdpowiedzUsuń
  4. to musiała być super-kobitka! z taką Babcią to konie kraść:)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.