niedziela, 25 listopada 2012

Co na obiad?

Nie, nie martwcie się nie będę układać jadłospisu na cały tydzień ;)
Ale będzie o jedzeniu... albo raczej o niejedzeniu.
Stwierdzam, że to okropnie skomplikowane ugotować obiad mojej rodzinie.
Jest ich co prawda tylko troje prócz mnie, ale...
Mój Mąż w zasadzie je wszystko, pod warunkiem, ze to jest mięso ;)
Moja Córka nie jada:
- nic tłustego,
- żadnych gotowanych warzyw, a już na przykład surowe jada prawie wszystkie, nawet ziemniaki*
- żadnych zup prócz ogórkowej i pomidorowej.
Za to mój Syn czasem je wszystko, a czasem przez trzy dni je tylko płatki z mlekiem na każdy posiłek, albo chleb z pasztetem.
I w zasadzie nigdy nie wiadomo jaki obecnie ma etap ;)

I co?
I weź człowieku ugotuj obiad, żeby każdy był zadowolony... i żeby był to obiad właściwie zbilansowany :p

*Tak, moja Córka je ziemniaki na surowo.
Zaczęła jak miała około półtora roku i lubi do nadal.
Nigdy jej nie zaszkodziły, nigdy nie miała tez po nich temperatury (a podobno się ma).
Mój Syn też je ziemniaki na surowo.
Takie mam dziwne te dzieci ;)
 

2 komentarze:

  1. Płatki z mlekiem w zupie pomidorowej na wywarze z wołowiny?
    Ja miałam lepiej: jedno dziecko jadło wszystko, pod warunkiem, że to była zupa, drugie również wszystko byle z dużym dodatkiem białego, a ich ojciec dokładnie wszystko, nawet bilety tramwajowe...

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.