czwartek, 12 stycznia 2012

Trylogia...

...Suzan Collins - "Igrzyska śmierci", "W pierścieniu ognia" i "Kosogłos"
Pewnie gdyby nie moja Córka nie przeczytałabym tej książki, jakoś nie spotkałam jej na mojej drodze.
Może z racji tego, że przeznaczona jest raczej dla innej grupy wiekowej niż moja - pozornie...
Ale Rela mi ja pokazała, a ja ja przeczytałam bo wierze w gusta czytelnicze mojej Córki.
I przepadłam...
Czytałam już książki o przyszłości, różne, ale nigdy takiej.
Nie ma tam wyrafinowanej technologii, podróży międzygwiezdnych ani obcych.
Rządzący nie ingerują w mózgi swoich poddanych, żeby ich sobie podporządkować.
Tu wszystko opiera się na terrorze i strachu.
Smutna to rzeczywistość, ale dla mnie najgorsze jest to, że w zasadzie nie ma różnicy miedzy Kapitolem a rebeliantami, bo wszystkim chodzi tylko o władzę...

Niesamowita książka
A co ciekawe, jedna z niewielu, w których główna bohaterka wybiera właściwego faceta (to jest moje osobiste, prywatne i subiektywne zdanie na temat właściwych facetów).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.