środa, 2 lutego 2011

Mysznie.

Okazało się, że mamy myszy!
Ja się pytam, kto utrzymywał, że posiadanie domku z ogródkiem jest fajne?
Jak się dowiem to wyciągnę konsekwencje...
Ale nie o tym miało być, miało być o myszach...
Nie wiem jaki jest stan osobowy mysiej rodziny na dziś, jako że jedna z naszych kotek okazała się zwierzęciem szalenie łownym.
Dla równowagi druga kotka ma myszy w... głębokim poważaniu.
Na razie mamy 4:0 dla kotki.
A ja się dowiedziałam, że kotka nasza umie miauczeć z myszą w pyszczku.
To czym ona miauczy się pytam???

P.S. A tak przy okazji to dzisiaj jest Dzień Świstaka ;)

8 komentarzy:

  1. A może to przez Emilkę macie te myszy?
    Prypomnijcie sobie lepiej kto i czego Jej odmówił!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Już nie mamy bo zeżarte ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale to nie Emilka zeżarła...?

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie, Judyta jej nie dała... bo to małe myszki były...

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja myślałam ze posiadanie w domu dwóch kociaków zapewnia pełną gwarancję braku myszy w całej okolicy...

    OdpowiedzUsuń
  6. No i dobrze myślałaś! Zapewnia! Ale najpierw muszą one (te myszy) być, żeby potem mogło ich nie być. Wszak kotom też się coś od życia należy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Haha! Szczególnie jak jeden kociak jest damą i nie wie do czego służy mysz!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wie! Pamiętam jak też kiedyś złapała tylko ja jej zepsułem. Na jej oczach! No i od tego czasu ma traume i nie łapie, bo po co? Skoro i tak ci zepsują?!

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.