poniedziałek, 11 października 2010

Takie tam.

Zastanawiam się dlaczego miast miotać się w popłochu i rozważać co spakować do walizki/walizek siedzę sobie i grzebię w necie...
Zapewne ma na to wpływ fakt, że laptop można eksploatować wszędzie, a pakować należałoby się na górze a mnie się tam jakoś nie chce iść...
A może chodzi o to, że prawdę mówiąc sama nie wiem co mam ze sobą zabrać...
Biorąc jednak pod uwagę, że jedziemy w niedzielę rano może jednak należałoby ruszyć... się.
I obawiam się, że jeśli nie znajdę jakiś "strasznie ważnych rzeczy do zrobienia" to będę musiała wymyślić co chcę zabrać i to wymyślone włożyć do walizki.

A tymczasem muszę iść do kunki - jak mówi mój Syn, a to znaczy, że znów się odwlekło.
Bo ja się okropnie nie lubię pakować!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.