poniedziałek, 13 września 2010

O mówieniu, part 2

Nasze życie odkąd Młody nauczył się mówić stało się bardzo ciekawe.
Nigdy nie wiadomo co może nam powiedzieć i co my z tego zrozumiemy...
Jest to o tyle nowe dla nas, że nasza Córka w analogicznym wieku mówiła już normalnie...
A tu mamy takie atrakcje jak "ziababab" czy "ciap, ciap" czy "psio".
I zrozum tu człowieku czego się od ciebie w danej chwili wymaga, bo jak nie zrozumiesz to ci się dziecko sfrustruje.
No super jest po prostu!
Tyle dobrze, że są też normalne słowa, bo byśmy się z tym dzieckiem w życiu nie dogadali.

Poza tym jeszcze Młody umie liczyć "jeden, dła, trzi" i zna kolory: zióty, ciełony, zionony, bały i cialny, niebieskiego nie zna i nie ma zamiaru się z nim poznać.

I to by było na tyle, idziemy na ziababab...

P.S. Jak wiadomo - z poprzedniej notki - jak ktoś jest głupek to "dupek", a jak jest dziewczyną?... to "dupka"!

I najlepszy - moim zdaniem - tekst, w przypadku zdziwienia, zaskoczenie, zachwytu: "o mako!" czyli... o matko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.