wtorek, 31 sierpnia 2010

O zwiedzaniu.

Korzystając z ostatnich dni wakacji postanowiliśmy sobie coś pozwiedzać.
Ponieważ jakiś czas temu przeczytaliśmy oboje - ja i mój Mąż - "Filary Ziemi", umyśliliśmy, że zobaczymy Katedrę w Kingsbridge.
Zapakowaliśmy więc dzieci do samochodu i wyruszyliśmy na wycieczkę.
Po jakimś czasie dotarliśmy na miejsce.
Miasteczko całkiem przyjemne, na rzeczce stoją sobie łódeczki, teoretycznie na rzece, bo wody brak jako, że odpływ był.
I co dalej?
No trzeba by tę Katedrę zobaczyć wszak po to tu przyjechaliśmy.
Mąż mój zapytał jakiejś autochtonki gdzie oni tu ją mają... pani była zdziwiona, ale pokazała nam gdzie iść do kościoła.
To poszliśmy...
Imponujący to on nie był...
No zawiódł nas prawdę mówiąc...
Stoimy więc i się zastanawiamy...
Może jest jeszcze jakieś inne Kingsbridge...
Takie z Katedrą...

I tu nieoceniony okazał się internet, który wyjaśnił nam, że Kingsbridge jest jak najbardziej właściwe tylko pan Ken Follett opisał w swojej książce FIKCYJNĄ Katedrę...
No naprawdę nie znam nikogo kto by pojechał zwiedzać coś co powstało w czyjejś wyobraźni!
Jacy my durni od tego czytania!

Tylko co by tu zwiedzić następnym razem?

Prezenty...

... dla Babci i Dziadka.
Coby sobie mogli patrzeć na swoje wnuki atrakcyjne.


Tu oba razem :




A tu zajawki ze środka.

Relowy:




Nikowy:



sobota, 28 sierpnia 2010

O kwiatkach.

Nowy LOsik.
Jako modelka wystąpiła moja Córka, na napis zgodę wyraziła.

A oto rzeczony :




czwartek, 26 sierpnia 2010

Niko i mama.

Mój Synek to bardzo "przytulne" dziecko.
No to się przytulamy często...
I mówię do niego : "mój Niko", a on odpowiada : "Mój mama".
I to fajne jest!

A tu LO o Niko i mamie:




I z bliska :




I zbliżenie na muszelki :



środa, 25 sierpnia 2010

Królewna na ziarnku grochu.

Mamy Gościa.
Mój Syn jest wielkim wielbicielem naszego Gościa.
W związku z tym Młody otwiera oczy i chce się z Gościem zadawać.
Jako, że my naszego Gościa lubimy, a Syn nasz wstaje stanowczo zbyt wcześnie, trzeba mu organizować czas do pory , o której wstają normalni ludzie, do których i nasz Gość się zalicza.
To się mu organizuje.
Budujemy domki z klocków, oglądamy bajki, bawimy się samochodzikami...
Dziś bawiliśmy się kamyczkami, takimi sporymi, przywiezionymi znad morza...
Ponieważ jak wspominałam pora była wczesna bardzo, bawiliśmy się w łóżku, a jak Synek zajął się bajką to zasnęłam...
Obudził mnie niejaki dyskomfort w okolicach łopatki...
I co się okazało?
Okazało się, że kamyczki się przemieściły i ja robię tu za taką Królewnę na ziarnku grochu...
tylko taką hardcore...

No życie jak w bajce po prostu...

piątek, 20 sierpnia 2010

Motyl.

Judy złapała motyla i jak to z kotem bywa bynajmniej nie po to, żeby go pooglądać...
Siedzi więc sobie na podłodze i spożywa... a mój Syn stoi nad nią i przemawia :
- Dziudi kaman, kaman Dziudi, dupia Dziudi am mlija.*

* tłumaczenie dla niewtajemniczonych :
- Judi come on, come on Judi, głupia Judi je motyla.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Album o wczesnej młodości...

Wakacje się skończyły....
Wędrówki ludów wszelakich w moim otoczeniu takoż...
Tak więc nie ma co gadać trzeba się brać do roboty!

Na początek album, który zrobiłam jakiś czas temu, o moim Synu w czasach kiedy był bardzo malutki.
Album też jest malutki, ale grubiutki:




Dlatego będzie dużo zdjęć!
A oto on:






















I oczywiście, że to zrobiłam ja:




Powakacyjnie.

Z wojaży wróciliśmy.
Szkocja bardzo nam się podobała.
No co tu dużo mówić przepiękna ona jest!
Pogoda zmieniała się mniej więcej trzy razy dziennie, tak więc nigdy nie mogliśmy być pewni tego co nas czeka.
Ocean mokry, plaża piaszczysta - po powrocie usypaliśmy pod pralka niezłą piaskownicę.
Ogólnie było super.

Dzisiejszą notkę sponsorował Mekop*
A oto on:



*to piękne imię ta szkocka krówka otrzymała od mojego Syna!

niedziela, 8 sierpnia 2010

Kreatywne czytanie.

Zgodnie z wytycznymi zaserwowanymi na Craft Imaginatium :

1. zdejmij z półek 5 przypadkowo wybranych książek.
2. z pierwszej wybierz pierwsze zdanie
3. z drugiej - ostatnie zdanie na stronie 50.
4. z trzeciej - drugie zdanie na stronie 100.
5. z czwartej - przedostatnie zdanie na stronie 101.
6. z piątej - ostatnie zdanie książki.
7. złóż je razem w paragraf i...
8. powstałą historyjkę wykorzystaj do pisania, malowania, k
olażowania, scrapowania,

postanowiłam i ja spróbować.

Książki zostały wybrane losowo - "drugi regał, druga półka, piąta książka" itd.
I tak otrzymałam :

1. "- Mogę dać ci wszystko, czego zapragniesz - powiedziała wróżka." A. Sapkowski, "Wieża jaskółki."
2. "Czy to w ogóle możliwe?" K. Mosse, "Zimowe zjawy."
3. "W kominie szybko wypalają się brzozowe drewna." E. Szelburg- Zarębina, "Ludzie z wosku."
4. "Wówczas głowa Marii Stuart potoczyła się po posadzce." D. Lis, "Tajemnice historii Europy."
5. "To był wypadek - podkreślił - i lepiej dla nas wszystkich, abyśmy zgodnie pozostali przy tej wersji..." P. Gregory, "Kochanek dziewicy."

Ładnie mi się zestawiło, prawda?
Tylko trochę krwawo.

A to moja praca:


Nie wierzcie wróżkom, bo to się może skończyć ... wypadkiem ;)

sobota, 7 sierpnia 2010

Tajemnicze słowo.

Ostatnio, dwa dni temu, mój Mąż wychodzi z kuchni, do której udał się z Synem wyhaczyć coś do zjedzenia i mówi z popłochem :
- Słuchaj, on mówi "am" i to słowo...
- Jakie słowo? - pytam Syna, bo najlepiej dowiadywać się u źródła.
- Sikodzie? - odpowiada Młody, a z intonacji jasno wynika, że to pytanie.
Chwila konsternacji i ... wiem!
On po prostu pyta : "sitko gdzie?".

Sitko to ostatnio hit sezonu.
Wszędzie z nami chodzi, było nawet na basenie...
Ciekawe czy mu się podobało?

LO kolejne.

I znowu zaległe LO.
Straszne mam te zaległości tak przy okazji!

A na LO mój synek...
We wczesnej młodości...
Jako Żółwik...





Co słychać?

I co?
I znowu nic nie napiszę...
A czemu?
A bo jadę na wakacje!
Może na tych wakacjach zdarzy się mnóstwo ciekawych rzeczy i po powrocie zaowocują one (te rzeczy) milionem interesujących notek.
Ale wcale nie jest to takie pewne...
Pożyjemy, zobaczymy...