wtorek, 9 marca 2010

Zapachowo.

W moim domu od wczoraj unoszą się upojne wonie.
A mianowicie pachnie tu wszędzie perfumami.
I nie znaczy to bynajmniej, że w ramach Dnia Kobiet nadużyłam pachnidła...
Znaczy to jedynie, że Syn mój nauczył się wydobywać zapach z buteleczki.
I zanim zajęta mamusia z katarem ("Wiosna, panie sierżancie") zsynchronizowała dźwięk, który słyszy z zapachem, który dotarł do niej po wielu przeszkodach...
jej kochany Syneczek użył Davidoff Cool Water jako odświeżacza powietrza...
No i odświeżył!
Teraz każdy kto wchodzi do domu, mówi : "o jak tu ładnie pachnie".
A że mamusi zmniejszył się znacznie stan posiadania...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.