wtorek, 30 marca 2010

Albumik.

Albumik malutki, zielony,bambusowy.

Przód:



Wnętrze:




Tył:




Na podkładkach pod piwo.

Muzealnie.

Kochający rodzice po sukcesie w Imperial War Museum postanowili iść za ciosem i zabrać potomka do kolejnego muzeum.
Ich wybór padł na Natural History Museum.
Pomyśleli sobie naiwnie, że jeśli w swoim czasie ich Córka lubiła oglądać dinozaury to tym bardziej będzie je lubił oglądać ich Syn.
A tu niespodzianka... muzeum okazało się wcale Synowi nie odpowiadać.
Ono po prostu było kiepskie...
I wyobraźcie sobie nie było w nim ani jednego auta, że o autobusach nie wspomnę!
No granda po prostu.
Na szczęście potem rodzice, żeby naprawić swój błąd zabrali potomka na plac zabaw...
Przynajmniej tam było fajnie. ;)

Mikołajek nadmorski.

Tegoroczne wakacje nad morzem.
Moja propozycja na piaskownicową zabawę.








sobota, 27 marca 2010

Pomocna dłoń.

Kolejne LO.
Jakoś mi się one spodobały.

Literki zawieszone na wstążeczkach się ruszają, jak widać jest to bardzo ciekawe.




Na zdjęciach właściciel łapki.

Słownikowo.

Moja Córka jak była w wieku mojego Syna teraz to gadała jak nakręcona.
A On nie...
On jest oszczędny w słowach bo bynajmniej nie w wypowiedziach.

Niniejszym przedstawiam zasób słów mego Syna (wraz z wyjaśnieniami w razie niejasności):
-mama, częściej mamo
- tato
- Ela (siostra starsza)
- ciuciu (ciocia Mila, siostra moja)
- ułu (Żuru, Milowy narzyczony)
- baba, tu też raczej babo (wiadomo babcia)
- dziadzio
- mijał/nijał (koty, wszystkie trzy)
i rodzinę mamy załatwioną

- dzidzu (dzidziuś)
- bampa/wampa (lampa)
- Audi ( żeby było wiadomo czym tatuś jeździ)
- dzig (dźwig)
- bum bum (autobus)
- adli (dziękuję, bo to kulturalna osoba ten mój Synek)
- tędy (słowo klucz, oznacza "miejsce gdzie chcę się udać")
- łap (przy rzucaniu piłki)
- tendom (schody ruchome/winda)
- wii (woda)
- a tu tu (a ku ku - w wiadomych okolicznościach)
- ziede (jeszcze)
- taciet (ptaszek)
- jajo (wiadomo - jajko)
- pu pup (puk, puk)
- cieś hej (przy przywitaniu)
- cieś pa (przy pożegnaniu)

- Pepa (wiadomo, że Peppa Pig)
- Dzioldź (George brat Peppy)

Na pytanie "kto zrobił to czy tamto?"
- ja (mówione z dumą i pokazywaniem na siebie w okolicy brzucha)
- ti (mówione tonem zdecydowanie oskarżycielskim)

I to by było na tyle!

piątek, 26 marca 2010

Jedzeniowo.

Zostałam obdarzona mięsożerną rodziną.
Do tego stopnia, że ulubioną słodyczą mojej Córki w czasie gdy miała trzy, cztery lata był... boczek surowy, wędzony!
A wiadomo, że nudno smażyć wciąż kotlety ; mnie nudno smażyć, bo im jeść jakoś wcale nie nudno...
Postanowiłam się przestać nudzić obiadowo i zafundować rodzinie kulinarną podróż dookoła świata.
Wczoraj byliśmy w Hiszpanii, dziś jesteśmy w Rosji.
Gdzie będziemy jutro?
Jeszcze nie wiem...
Na pewno gdzieś gdzie jedzą mięso!

Imperial War Museum.

Kolejna para.

Moje dzieci wystające z okienka łodzi podwodnej w Imperial War Museum.


Pierwsza, moja Córka (w czasach zamierzchłych o czym świadczy uroczy brak uzębienia):




Drugi, mój Syn (całkiem niedawno):


poniedziałek, 22 marca 2010

Na powitanie wiosny.

Wiosennie i kolorowo w Art - Piaskownicy






A to moja propozycja a przy okazji drugie LO w moim życiu:




Na zdjęciu mój Mąż i moja Córka:



I z bliska:



środa, 17 marca 2010

LO - pierwsze.

Jakoś długo nie mogłam się do LO przekonać.
Jakoś sobie tego nie wyobrażałam, że ja i ono...
Ale postanowiłam spróbować i oto ono, moje pierwsze LO :







LO na podstawie tej mapki.

niedziela, 14 marca 2010

Candy.

Z okazji pierwszych urodzin Art - Piaskownicy odbywa się candy.
Więcej szczegółów tutaj.


P.S. Blogger mnie nie kocha, podlinkowywać obrazków nie chce.

Mycie kota.

Aby umyć kota potrzebujemy :
- kota charakteryzującego się anielską cierpliwością
oraz chęcią do zabaw wszelakich,
wiek : około roku...
- chłopca z potrzebą umycia kota,
wiek : trochę ponad dwa lata...
- gąbki kąpielowej tatusia...

Jako, że posiadaliśmy te elementy, kot został bardzo dokładnie umyty,
grzecznie współpracował,
tatuś musiał sobie kupić nową gąbkę...

czwartek, 11 marca 2010

Łódź podwodna.

Jak wiadomo w orginale była to żółta łódź podwodna.
Moja jest zielona :




I jest relacją z wizyty mojego Syna z rodzicami w Imperial War Museum.





Wiadomo wszak, że takie muzeum jest ciekawe, szczególnie kiedy ma się dwa lata.
Można pokręcić kółkiem :




Popatrzeć przez peryskop:




I przez okienko w łodzi podwodnej :




Samoloty też były.
Od środka :





I na zewnątrz :

I moc innych atrakcji, niestety album okazał się być nieśmiały i stronił od aparatu, a Syn z w/w albumem związał się uczuciowo i poszedł oglądać go na kanapę.
Czyli to by było tyle na ten temat...

wtorek, 9 marca 2010

Zapachowo.

W moim domu od wczoraj unoszą się upojne wonie.
A mianowicie pachnie tu wszędzie perfumami.
I nie znaczy to bynajmniej, że w ramach Dnia Kobiet nadużyłam pachnidła...
Znaczy to jedynie, że Syn mój nauczył się wydobywać zapach z buteleczki.
I zanim zajęta mamusia z katarem ("Wiosna, panie sierżancie") zsynchronizowała dźwięk, który słyszy z zapachem, który dotarł do niej po wielu przeszkodach...
jej kochany Syneczek użył Davidoff Cool Water jako odświeżacza powietrza...
No i odświeżył!
Teraz każdy kto wchodzi do domu, mówi : "o jak tu ładnie pachnie".
A że mamusi zmniejszył się znacznie stan posiadania...

czwartek, 4 marca 2010

Jak w filmie.

Usypianie mojego Syna przypomina film.
Generalnie jest bardzo miło.
Młody układa sobie wieżę z poduszek, na wierzchu układa się sam...
Opowiada różne ciekawostki - częściowo nawet w zrozumiałym języku.
Śpiewa, kręci się, strasznie dużo razy mówi: "mamo, mamo" - ja muszę za każdym razem zapytać: "co Synku?".
A potem staje się coraz mniej ruchliwy, a po pewnym czasie zamiera...
Oczy mu się zamykają...
Teraz muszę odczekać odpowiednio długą chwilę i Potomek śpi a ja mam wolne.

Ale... czasami...

Zapewne nie jest nikomu obcy taki moment w filmie, kiedy czarny charakter po wielu perypetiach zostaje już unieszkodliwiony.
I kiedy ma już nastąpić ogólna euforia on otwiera oczy.

To mój Syn też tak ma...
Też otwiera oczy kiedy nikt się już tego po nim nie spodziewa, a wręcz przeciwnie, ja osobiście spodziewam się, że już śpi!!!

No jak w filmie po prostu, w horrorze klasy B.