środa, 27 stycznia 2010

O modzie.

Już sam pomysł, że ja napiszę coś o modzie mnie rozśmiesza.
Zapewne tych wszystkich, którzy mnie znają również.
Ale dość już śmiechu, przystąpmy do sedna...
Jako, że na co dzień preferuję styl - powiedzmy - niewyszukany, w sytuacjach "galowych" zauważam niejaki problem.
A tu tymczasem w/w nadchodzi.
A mianowicie - za trzy miesiące moja Siostra wychodzi za mąż, a ja na jej ślubie będę pełnić zaszczytną funkcję świadka.
Fajnie, nie?
Aczkolwiek moja rodzina stwierdziła jednogłośnie, że tak ślub jak i rzeczona funkcja wymaga odpowiedniego stroju...
Dla mnie odpowiednim strojem zawsze są dżinsy i czarna bluzka, ale chyba oni nie to mają na myśli...
W związku z zaistniałymi okolicznościami postanowiłam spełnić oczekiwania i udałam się na wycieczkę po sklepach w celu znalezienia kreacji.
Już to świadczy o chęci współpracy bo ja lubię kupować tylko buty i książki!
I cóż obiawiło się moim oczom?
A to, że mamy modę na lata 80.
Niestety nie jest to mój ulubiony okres w modzie...
I jakoś sobie siebie nie wyobrażam w tych cekinach, poduszkach i takich tam...
Czyli , że tak powiem zaczynam zauważać problem...
Żebym ja chociaż miała jakiś pomysł na siebie na tym ślubie...

Na szczęście :
-mój Mąż jest mężem garniturowym (ma ich 14 w) więc w jego wypadku problemów nie przewiduję,
-moja Córka jest w wieku w którym pasuje już na nią najmniejszy damski rozmiar więc ma potencjalnie dwa razy więcej możliwośći,
-mój Syn jest z kolei w tym wieku, że pójdziemy na ilość, w razie ubrudzenia i nie będziemy się wygłupiać strojąc go w garniturki tudzież aksamitne ubranka.

A w sumie mam jeszcze te trzy miesiące...

1 komentarz:

  1. Jassssne! I w charakterze świadka wystąpi ciało zbiorowe składające się z Twego Męża, Twojej Córki i Twego Syna!Myślę, że Emilce niekoniecznie o to szło...

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.