poniedziałek, 27 grudnia 2010

Ludzko.

Ja : Ale wy jesteście fajne chłopaki.
Niko : Tatuś nie chłopak, ja - chłopak!
Ja : A tatuś?
Niko : Tatuś ludź!

piątek, 24 grudnia 2010

Bajkowo.

Wieczór.
Niko leży już w łóżeczku.
Niko : Opowiedz mi bajeczkę o małym, zielonym żółwiku.
Ja : Był sobie mały, zielony żółwik i mieszkał...
Niko : ... z mamusią i tatusiem w domku...
Ja : ... z mamusią i tatusiem w domku. Pewnego dnia postanowił...
Niko : ...pojechać na wycieczkę autobusem...
Ja : ...pojechać na wycieczkę czerwonym autobusem.
Niko : Czerwonym? Nie, żółtym!
Ja : ...pojechać na wycieczkę żółtym autobusem. Jechał sobie, wyglądał przez okno i...
Niko : ...widział tam króliczki i kaczuszki, i krówki i owieczki.
Ja : ...widział tam króliczki i kaczuszki, i krówki i owieczki. I przyjechał na...
Niko : ...plac zabaw.
Ja : ...plac zabaw.

I dalej podobnie.
Prawa do własnej inicjatywy nie mam.

Jest też drugi scenariusz.
Powiedział mi o nim mój Mąż.
Po opowiedzeniu bajki, Niko mówi : Ładna, teraz chcę ją oglądać!

środa, 15 grudnia 2010

czwartek, 2 grudnia 2010

Higienicznie.

Wieczorem, w wannie.
Ja : Musimy umyć włoski.
Niko : Czemu?
Ja : Bo są brudne, a jak są brudne to mogą się w nich zalęgnąć robaczki.
Niko : A jakie?
Ja : Takie malutkie, nazywają się weszki.

Głowa została umyta.

Potem w łóżku.
Ja : Niko, powiedz Tatusiowi co się stanie jak się nie myje włosków.
Niko : Będą takie malutkie robaczki i mają dziwne zęby.
Ja : A jak się nazywają?
Niko : Dziołinki!*

I wszystko jasne, prawda?

dziołinki - dżdżowniczki

sobota, 20 listopada 2010

Wyznanie.

"On kochany mi, ja lubiem Onego" - poranne wyznanie mojego Synka o jego Tatusiu.

piątek, 19 listopada 2010

Szok.

W szoku jestem...
Ale może zacznę od początku.
Jakiś czas temu szukając czegoś w internecie natknęłam się na zdjęcie takiego jednego, w którym się w zamierzchłej przeszłości... no wiadomo co, ale dyplomatycznie napiszmy, że mi się podobał.
Niechcący się natknęłam.
Naprawdę!
Szukałam kogoś całkiem innego.
I przeżyłam szok!
Bo gdyby zdjęciu nie towarzyszył podpis to bym go nie poznała.
Potem po dokładnym przypatrzeniu się rzeczonemu osobnikowi odnalazłam znajome rysy.
I ja się nie zgadzam!
Gdzie tu wzgląd na moje uczucia młodzieńcze?
Jak one się teraz czują? Te uczucia?
Wszak to zamach na moje wspomnienia jest!

Oczywiście wcale nie twierdzę, że ja wyglądam jak te naście lat temu, ale to On się mnie podobał, a czy ja jemu to nie wiem.
W związku z tym ja się po prostu nie zgadzam!

P.S. Żeby być całkiem uczciwym : On nie wygląda tak tragicznie, tylko ja nie lubię facetów z trzydniowym zarostem, którzy dawno byli u fryzjera, szczególnie kiedy nie są pierwszej świeżości ;)

środa, 17 listopada 2010

Małe...

... coś.
Może być mini albumikiem.
Albo notatnikiem.
Albo albumiko - notatnikiem.
Według uznania i zapotrzebowania.
Beżowo - czerwony i biało - granatowy spięte szeklami zabarwionymi tuszami alkoholowymi.








wtorek, 16 listopada 2010

Pa, pa...

... paryski album.
W Paryżu byłam, z mężem, bez dzieci.
Dzieci niecnie podrzuciwszy Babci i Dziadkowi ;)
Było oczywiście super!
Było dużo zdjęć, a jak jest dużo zdjęć to trzeba zrobić album.
No to zrobiłam.
W albumie też jest dużo zdjęć, bo się nie mogłam zdecydować.
A tu tylko kilka, żeby nie popadać w przesadę.


Okładka (literki z serii "sam robiłem") :





A tu już środek.

Ogrody Tuileries :




Sainte - Chapelle :




Okolice Bazyliki Sacre Coeur :




La Grande Arche de La Defense :




Moulin Rouge :







I wiele innych...
A to już na wiarę ;)

sobota, 13 listopada 2010

Dziołina.

Czy ktoś może mi wyjaśnić dlaczego moja młodsza (bynajmniej nie mniejsza) kotka upodobała sobie przynosić do domu z ogródka dżdżownice?
I dlaczego ona przynosi je do pokoju i tam porzuca?
Nawet nie napoczęte...
Czy to jest jakaś forma prezentu?
I dla kogo?
Bo nie wiem kto powinien jej być wdzięczny...
Ja w każdym razie wcale jej wdzięczna nie jestem!
A mój Syn wtedy woła : "Mamusiu dziołina, bojem dziołiny!"
Więc chyba też nie cieszą go te prezenty...

czwartek, 11 listopada 2010

...

Niko : Wypiłem soczek.
Ja : Zimny?
Niko : No!
Ja : I teraz będziesz kaszlał.
Niko : Nieee.
I w tym momencie zakaszlał.
Ja : No widzisz, kaszlesz.
Niko : Nie, ja beknąłem!


Dla wyjaśnienia : bekanie jest na samej górze umiejętności, które chciałby posiadać mój Syn.

środa, 10 listopada 2010

Kapcie.

Ja : Niko gdzie masz kapcie?
Niko : Ty nie kupiłaś mi...

I co się czepiam?

niedziela, 7 listopada 2010

O mówieniu, part 4.

Zastanawiam się czemu mój Syn mówi słowa odwrotnie?
To bardzo ciekawa maniera i zadanie intelektualne dla słuchaczy.
Ale normalnie też mówi, żeby nie było wątpliwości...

A dziś będzie o kolorach :
- ziuty - żółty
- paciony - pomarańczowy
- ciony - czerwony
- ziolony - zielony
- biesieki - niebieski
- fotoly - fioletowy
- ciany - czarny
- bały - biały

I o jedzeniu :
- pasiuta - parówka
- gulek - ogórek
- modolek - pomidorek
reszta w miarę normalnie brzmi...

czwartek, 4 listopada 2010

Pudełeczko.

Jest!
Przyleciało do mnie pudełeczko z wymiany "zapałczanej"!

Jest prześliczne!!!

Zresztą proszę zobaczyć :



I z boku :



I w środku (baloniki na klamereczkach urocze) :



Teraz muszę strzec swojego pudełka zapałczanego, bo są w moim domu na nie amatorzy!
I ile razy zobaczą pudełeczko mówią "mamusiu, ja to, ja to"...

wtorek, 2 listopada 2010

Jesiennie.

Buty (moje) w jesiennym parku, czyli odpowiedź na Piaskownicową Fotogrę :






sobota, 30 października 2010

O sprzątaniu.

Ja : Niko, posprzątaj zabawki.
Niko : Mamusiu, ty brziko mółiś mi chiba, ty zua chiba.

I jak ja mogę kazać dziecku sprzątać jeśli wychodzi wtedy moja zua natura?

czwartek, 28 października 2010

O czasie.

Brakuje mi czasu.
Strasznie.
I na wszystko.
Ale wczoraj udało mi się wyekspediować zapałczane pudełko do mojej zapałczanej pary.
Poleciało sobie prosto na Śląsk.
I mam nadzieję, że szybko tam doleci.
I, że się spodoba. ;)

środa, 27 października 2010

O katarze.

Niko : Mamusiu ja mam katal. Silop nie. On brziki i ośtly. Ale mam katal!
I wszystko jasne...


Dla niewtajemniczonych :
katal - katar
silop - syrop
brziki - brzydki
ośtly - ostry

Śniadanko.

Rano.
Ja (stojąc przed lodówką) : Niko jaką chcesz kanapeczkę?
Niko : Nie mamusiu. Ja mały dzidziuś. Ja nie jem, ja piję mleczko...

środa, 13 października 2010

Album dzidziusiowy.

Wspominany już album dla dzidziusia.
A raczej dla rodziców tegoż, jako, że dzidziusiowi na tak wczesnym etapie rozwoju jest raczej wszystko jedno.
Mam nadzieję, że się spodoba.


Przód :




Środek :










Tył :




wtorek, 12 października 2010

Że żyję.

Jestem tu nadal.
I żyję...
I nawet coś robię.
Ostatnio na przykład zrobiłam album dla dzidziusia, który niedługo pojawi się na świecie.
Różowo - niebieski, w kształcie kwiatuszka, bo to dziewczynka ma być.
Zdjęcia następnym razem, bo mi strasznie teraz czasu brak.

Łapaczo.

Mój Mąż (w nastroju zabawowym) : Zaraz sobie kogoś tu złapię...
Niko : Nika złap tatusiu!

poniedziałek, 11 października 2010

Takie tam.

Zastanawiam się dlaczego miast miotać się w popłochu i rozważać co spakować do walizki/walizek siedzę sobie i grzebię w necie...
Zapewne ma na to wpływ fakt, że laptop można eksploatować wszędzie, a pakować należałoby się na górze a mnie się tam jakoś nie chce iść...
A może chodzi o to, że prawdę mówiąc sama nie wiem co mam ze sobą zabrać...
Biorąc jednak pod uwagę, że jedziemy w niedzielę rano może jednak należałoby ruszyć... się.
I obawiam się, że jeśli nie znajdę jakiś "strasznie ważnych rzeczy do zrobienia" to będę musiała wymyślić co chcę zabrać i to wymyślone włożyć do walizki.

A tymczasem muszę iść do kunki - jak mówi mój Syn, a to znaczy, że znów się odwlekło.
Bo ja się okropnie nie lubię pakować!

sobota, 2 października 2010

Dialog poranny.

Ja : Niko, chodź się ubrać.
Niko : Mi zimno?

czwartek, 30 września 2010

O mówieniu, part 3.

Z mówieniem jest już całkiem super.
Młody mówi już wszystko i prawie wszystko da się zrozumieć.
Ma za to przepięknie przestawny szyk zdań.

Ale nie o tym ma być.
Ma być o tym, że...
Jest :
- tatuś,
- Lela,
- ciocia Mila,
- Badzia (to taka kompilacja babci i Madzi- bo babci Madzia jest),
- dziadziuś.
No to ja sobie pomyślałam, że było by miło gdyby było też "mamusia".

Na moje pierwsze nieśmiałe propozycje - powiedz "mamusia", odpowiedź była - "nie, mamo".
Ale ponieważ byłam zdeterminowana, postanowiłam być cierpliwa i tak długo marudzić, aż znudzony potomek mi ulegnie.

I uwaga!
Udało się!
Teraz Młody mówi do mnie przepięknie : MASIUSIU!
Ślicznie, prawda!

P.S. Pierwotnie było "mamsiusiu".

poniedziałek, 27 września 2010

O filmów oglądaniu.

Czasem lubię sobie pooglądać jakiś film.
Nie jestem w tej materii żadnym ekspertem jako, że zasadniczo wolę słowo pisane.
Ale lubię wiedzieć o czym oglądam, (bo ja tak jakoś generalnie lubię wiedzieć, no taką wadę mam). W związku z czym w razie jakiś niejasności w filmach się dowiaduję, najczęściej w internecie - wszak to kopalnia wiedzy jest.
I lubię - wbrew panującej manierze - polskie filmy.
To tak tytułem wstępu.
A teraz kontynuując...
Oglądaliśmy sobie wczoraj film - ja, mój Mąż i moja Siostra...
Polski...
I w trakcie wynikły pewne wątpliwości, tośmy je rozwiali za pomocą netu...
Potem film się skończył i z racji tego, że mamy jedną łazienkę utworzyła się kolejka do niej...
I coby się w tej kolejce nie nudzić postanowiłam sobie poczytać o filmie, który właśnie obejrzeliśmy na jednej takiej popularnej stronie z filmami...
I zaczęłam czytać komentarze internautów...
Ale się dowiedziałam...
Dobrze, że sobie poczytałam, bo bym w nieświadomości żyła i wcale bym nie wiedziała co oglądałam...
A tak to wiem...
Bo mi wytłumaczyli...

I cóż mogę dodać na koniec?
Lubię czytać komentarze internautów na temat filmów.
Oni mają takie zaskakujące i odkrywcze wnioski, no ja bym na takie w życiu nie wpadła...

Bawimy się.



Mamy fajne zabawki.
Teoretycznie ma je mój Syn, ale bawimy się wszyscy, bo to super zabawki są.
Z IKEi je mamy (tak, wiem, że się nie odmienia IKEA).
Zdjęcia też stamtąd, bo nie mamy czasu na robienie własnych, bo się bawimy... jak wspominałam na początku.

czwartek, 23 września 2010

Polskie kawałki - Trzy zapałki.

Tak przy okazji jeszcze jedno LO z polskich kawałków...
Strasznie zaległe...
Bo mi się jakoś nie składało...

"Trzy zapałki" TSA:



Przypalanie Męża zapałką do zdjęcia bezcenne...



Tu, tradycyjnie, do pooglądania inne.

Polskie kawałki - S.O.S.

Na wyzwanie w Craft Imaginarium...
Piosenka S.O.S. z Kabaretu Starszych Panów...
I moje przekorne LO...


Tu inne prace do pooglądania.

środa, 22 września 2010

Madziowy LOsek.

Przepiękne zestawienie kolorów w Art - Piaskownicy





Zaowocowało u mnie o takim oto LO :




Na zdjęciu - niestety niewyraźnym - występuje moja Mamusia we wczesnej młodości.
Strasznie mi się podoba to zdjęcie mimo swojej "niewyraźności"




sobota, 18 września 2010

Deszczowo.

Ponieważ pada wciąż i dzieci nie mogą chodzić na plac zabaw...
... chodzą sobie po ogródku w kaloszach i z parasolem.
A ja to fotografuję.
I robię nowe LO.
Deszczowo - kaloszowo - parasolowe.
A oto ono :



piątek, 17 września 2010

LO któreś tam z kolei.

Nowe LO.
Jako bohaterowie występują moi chłopcy.
Cytat z mojej ulubionej bajki "Droga do Eldorado".




I trochę bliżej:




Zdjęcia takie se.
Czy ja może wspominałam, że tu ciągle pada?

P.S. Odwiedzi mnie Kolażowe Pudełko, już się nie mogę doczekać.

Urodzinowo.

Uprzejmie donoszę, że mam dziś urodziny.
Trzydzieste czwarte.
A to oznacza,że jestem już na pewno dorosła.
I nie ma co ściemniać.

Chociaż ostatnio jak kupowałam wino to pani chciała ode mnie dowód...
No zaskoczyła mnie szalenie.

poniedziałek, 13 września 2010

O mówieniu, part 2

Nasze życie odkąd Młody nauczył się mówić stało się bardzo ciekawe.
Nigdy nie wiadomo co może nam powiedzieć i co my z tego zrozumiemy...
Jest to o tyle nowe dla nas, że nasza Córka w analogicznym wieku mówiła już normalnie...
A tu mamy takie atrakcje jak "ziababab" czy "ciap, ciap" czy "psio".
I zrozum tu człowieku czego się od ciebie w danej chwili wymaga, bo jak nie zrozumiesz to ci się dziecko sfrustruje.
No super jest po prostu!
Tyle dobrze, że są też normalne słowa, bo byśmy się z tym dzieckiem w życiu nie dogadali.

Poza tym jeszcze Młody umie liczyć "jeden, dła, trzi" i zna kolory: zióty, ciełony, zionony, bały i cialny, niebieskiego nie zna i nie ma zamiaru się z nim poznać.

I to by było na tyle, idziemy na ziababab...

P.S. Jak wiadomo - z poprzedniej notki - jak ktoś jest głupek to "dupek", a jak jest dziewczyną?... to "dupka"!

I najlepszy - moim zdaniem - tekst, w przypadku zdziwienia, zaskoczenie, zachwytu: "o mako!" czyli... o matko!

sobota, 11 września 2010

Marudnie

Wypadałoby coś nowego do pooglądania tu wrzucić.
Ale zdjęcia zrobione na zapas się skończyły...
A pogoda taka, że nie nastraja do robienia nowych...
No one będą wyglądały jakbym je robiła w piwnicy...
Albo jeszcze gorzej, bo w piwnicy to jakiś nastrój by był...
To może pójdę popolować na słońce, a nuż się wynurzy zza chmur...

piątek, 3 września 2010

O mówieniu.

Mój Syn nie mówi "g", zamiast tego mówi "d".
No taką ma manierę...
Inne dzieci w jego wieku nie mówią "k" tylko "t" (jako przykład mogę tu podać moją Siostrę i jego Siostrę, a moją Córkę).
A inne jeszcze tam czegoś nie mówią - taki wiek.

Ostatnio myślałam, że mój Mąż umrze ze śmiechu...
Dlaczego?
Bo Synek stwierdził, że tata jest... dupek!
No bardzo śmieszne.

wtorek, 31 sierpnia 2010

O zwiedzaniu.

Korzystając z ostatnich dni wakacji postanowiliśmy sobie coś pozwiedzać.
Ponieważ jakiś czas temu przeczytaliśmy oboje - ja i mój Mąż - "Filary Ziemi", umyśliliśmy, że zobaczymy Katedrę w Kingsbridge.
Zapakowaliśmy więc dzieci do samochodu i wyruszyliśmy na wycieczkę.
Po jakimś czasie dotarliśmy na miejsce.
Miasteczko całkiem przyjemne, na rzeczce stoją sobie łódeczki, teoretycznie na rzece, bo wody brak jako, że odpływ był.
I co dalej?
No trzeba by tę Katedrę zobaczyć wszak po to tu przyjechaliśmy.
Mąż mój zapytał jakiejś autochtonki gdzie oni tu ją mają... pani była zdziwiona, ale pokazała nam gdzie iść do kościoła.
To poszliśmy...
Imponujący to on nie był...
No zawiódł nas prawdę mówiąc...
Stoimy więc i się zastanawiamy...
Może jest jeszcze jakieś inne Kingsbridge...
Takie z Katedrą...

I tu nieoceniony okazał się internet, który wyjaśnił nam, że Kingsbridge jest jak najbardziej właściwe tylko pan Ken Follett opisał w swojej książce FIKCYJNĄ Katedrę...
No naprawdę nie znam nikogo kto by pojechał zwiedzać coś co powstało w czyjejś wyobraźni!
Jacy my durni od tego czytania!

Tylko co by tu zwiedzić następnym razem?

Prezenty...

... dla Babci i Dziadka.
Coby sobie mogli patrzeć na swoje wnuki atrakcyjne.


Tu oba razem :




A tu zajawki ze środka.

Relowy:




Nikowy:



sobota, 28 sierpnia 2010

O kwiatkach.

Nowy LOsik.
Jako modelka wystąpiła moja Córka, na napis zgodę wyraziła.

A oto rzeczony :




czwartek, 26 sierpnia 2010

Niko i mama.

Mój Synek to bardzo "przytulne" dziecko.
No to się przytulamy często...
I mówię do niego : "mój Niko", a on odpowiada : "Mój mama".
I to fajne jest!

A tu LO o Niko i mamie:




I z bliska :




I zbliżenie na muszelki :



środa, 25 sierpnia 2010

Królewna na ziarnku grochu.

Mamy Gościa.
Mój Syn jest wielkim wielbicielem naszego Gościa.
W związku z tym Młody otwiera oczy i chce się z Gościem zadawać.
Jako, że my naszego Gościa lubimy, a Syn nasz wstaje stanowczo zbyt wcześnie, trzeba mu organizować czas do pory , o której wstają normalni ludzie, do których i nasz Gość się zalicza.
To się mu organizuje.
Budujemy domki z klocków, oglądamy bajki, bawimy się samochodzikami...
Dziś bawiliśmy się kamyczkami, takimi sporymi, przywiezionymi znad morza...
Ponieważ jak wspominałam pora była wczesna bardzo, bawiliśmy się w łóżku, a jak Synek zajął się bajką to zasnęłam...
Obudził mnie niejaki dyskomfort w okolicach łopatki...
I co się okazało?
Okazało się, że kamyczki się przemieściły i ja robię tu za taką Królewnę na ziarnku grochu...
tylko taką hardcore...

No życie jak w bajce po prostu...

piątek, 20 sierpnia 2010

Motyl.

Judy złapała motyla i jak to z kotem bywa bynajmniej nie po to, żeby go pooglądać...
Siedzi więc sobie na podłodze i spożywa... a mój Syn stoi nad nią i przemawia :
- Dziudi kaman, kaman Dziudi, dupia Dziudi am mlija.*

* tłumaczenie dla niewtajemniczonych :
- Judi come on, come on Judi, głupia Judi je motyla.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Album o wczesnej młodości...

Wakacje się skończyły....
Wędrówki ludów wszelakich w moim otoczeniu takoż...
Tak więc nie ma co gadać trzeba się brać do roboty!

Na początek album, który zrobiłam jakiś czas temu, o moim Synu w czasach kiedy był bardzo malutki.
Album też jest malutki, ale grubiutki:




Dlatego będzie dużo zdjęć!
A oto on:






















I oczywiście, że to zrobiłam ja: