piątek, 11 grudnia 2009

O kołysankach.

Tak mnie ostatnio naszło na wspomnienia kołysankowe.
W życiu miałam do czynienia z trójką dzieci kołysankowych - Siostrą, Córką i Synem.
I każde z nich miało inne zainteresowania kołysankowe...
I tak na przykład moja Siostra miała niezrozumiały sentyment do strrrasznie nudnej kołysanki o lali.
I musiałam jej tę nudę przerażającą śpiewać w kółko i w kółko, i w kółko...
Moja córka dla odmiany potrzebowała odmiany i nie mogłam w żadnym wypadku zaśpiewać jej dwa razy tej samej kołysanki na jednej sesji usypialniczej.
A tymczasem mój Syn żąda na dobranoc piosenek o autobusie, pociągu, samolocie, koniu czy też samochodzie robiącym "ijoijo"
I o ile z koniem, autobusem i pociągiem sobie poradziłam, bom dzielna, to kołysanki o "ijoijo" nie znam!
Ktoś ma jakiś pomysł może?

1 komentarz:

  1. hmm,moze warto poszukac inspiracji w "Strazaku Samie" czy innej bajce ;)

    pozwole sobie zagladac tu czasem ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.