poniedziałek, 7 września 2009

Powroty.

No i wróciliśmy z wakacji.
Walizki rozpakowane.
Wstępne rozpoznanie po trzech miesiącach nieobecności przeprowadzone.
Dziecko w podskokach i z pieśnią na ustach popędziło WRESZCIE do szkoły - to nie żart, Ona naprawdę przez pół wakacji marudziła kiedy WRESZCIE wróci do szkoły...

Ale zanim udało nam się osiągnąć stan dzisiejszy czekało nas niemałe wyzwanie... a mianowicie...
Musieliśmy z niedużego miasta w województwie śląskim (Rydułtowy) do dużego miasta w Anglii (Londyn) przewieżć dwa koty.
Nauczeni doświadczeniami z naszą Pierwszą Kotką zdawaliśmy sobie sprawę co to za atrakcja.
Wszak wiadomo, że koty jeżdzić nie lubią i na nic im luksusowość pojazdu...
Przygotowani więc na najgorsze zapakowaliśmy się gromadnie do auta... i w drogę!
Koty podróżowały sobie w torbie ale okazało się, że to zmyślne stworzenia i zamek potrafią otworzyć!
Otwarły... porozglądały się... i okazało się, że one po prostu uwielbiają podróżować!
Borysek ułożył sie na kocyku i zasnął a Judeczka na półeczce pod tylną szybą obserwowała samochody.
W czasie postojów Borys chował się pod siedzenie a Judka zażywała kąpieli słonecznych tudzież sprawdzała czy aby GPS nas nie wpuszcza w maliny...
A oto nasza urocza podróżniczka na przedniej półeczce:



1 komentarz:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.