sobota, 26 września 2009

Spacer.

Pogoda na dworze piękna warto więc wybrać sie na spacer.
Pooddychać świeżym powietrzem , nazbierać kasztanów, pobiegać po trawie (szczególnie jak ma się półtora roku).
Poszliśmy więc na spacer - ja i mój Syn.
I okazało się, że dużo ciekawsze od biegania i zbierania kasztanów jest siedzenie na ławce, na przystanku i obserwowanie autobusów, samochodów i motorów...
A co z tym swieżym powietrzem to nie wiem jak z nim było na tym przystanku...

środa, 16 września 2009

O wycieczce do sklepu i co z niej wynikło...

Wczoraj z okazji moich urodzin - oddanych w tym roku dwa dni wcześniej do użytku - w ramach prezentu pojechaliśmy do cudownego sklepu.
Sklep nazywa się HobbyCraft i jak sama nazwa wskazuje jest rewelacyjny.
Nie umarłam z zachwytu na progu bo by mi było żal, że nie obejrzałam wszystkiego...
Miałam tam sobie kupić szereg prezentów, ale w rezultacie nakupiłam mnóstwo materiałów na kartki świąteczne!
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że mamy wrzesień a Święta w grudniu... ale kompletnie nie zgadzam się z tymi którzy trąbią o komercji i zatracaniu wartości!
Bo niby co?
Jak zacznę robić kartki dla znajomych i rodziny we wrześniu to zatracę bo komercja, a jak kupię w grudniu to już nie zatracę bo wtedy można?
No nie wydaje mi się... ale sprawdzę... i opowiem czy zatraciłam...

poniedziałek, 7 września 2009

Powroty.

No i wróciliśmy z wakacji.
Walizki rozpakowane.
Wstępne rozpoznanie po trzech miesiącach nieobecności przeprowadzone.
Dziecko w podskokach i z pieśnią na ustach popędziło WRESZCIE do szkoły - to nie żart, Ona naprawdę przez pół wakacji marudziła kiedy WRESZCIE wróci do szkoły...

Ale zanim udało nam się osiągnąć stan dzisiejszy czekało nas niemałe wyzwanie... a mianowicie...
Musieliśmy z niedużego miasta w województwie śląskim (Rydułtowy) do dużego miasta w Anglii (Londyn) przewieżć dwa koty.
Nauczeni doświadczeniami z naszą Pierwszą Kotką zdawaliśmy sobie sprawę co to za atrakcja.
Wszak wiadomo, że koty jeżdzić nie lubią i na nic im luksusowość pojazdu...
Przygotowani więc na najgorsze zapakowaliśmy się gromadnie do auta... i w drogę!
Koty podróżowały sobie w torbie ale okazało się, że to zmyślne stworzenia i zamek potrafią otworzyć!
Otwarły... porozglądały się... i okazało się, że one po prostu uwielbiają podróżować!
Borysek ułożył sie na kocyku i zasnął a Judeczka na półeczce pod tylną szybą obserwowała samochody.
W czasie postojów Borys chował się pod siedzenie a Judka zażywała kąpieli słonecznych tudzież sprawdzała czy aby GPS nas nie wpuszcza w maliny...
A oto nasza urocza podróżniczka na przedniej półeczce: