wtorek, 2 czerwca 2009

O potrzebach lokalowych.

Zauważyłam pewną niesprawiedliwość.
Niesprawiedliwość, że tak powiem dziejową.
Bo to jest tak :
Kiedy spodziewamy się dziecka urządzamy mu pokój.
Jeśli nawet trudności lokalowe nie pozwalają nam na odrębne pomieszczenie dla niemowlęcia, pewnym jest, że z biegiem lat młody człowiek otrzymuje "swój pokój".
Wraz ze wzrostem i rozwojem mieszkańca pokój zmienia swój wystrój i staje się miejscem coraz bardziej prywatnym.
A potem młody człowiek dorasta i związuje się z drugą osobą...
Mniej lub bardziej formalnie...
I wszystko mają wspólne...
Czy to oznacza, że wraz z osiągnięciem pewnego wieku i statusu jednostki sparowanej tracimy potrzebę odrębności?
Czy tylko tracimy prawo do odrębności?

Ja się na to nie zgadzam!
Ja chcę mieć prawo do własnej odrębności, swojego pokoju i swojego w nim bałaganu!

1 komentarz:

  1. Ja też się nie zgadzam. Wyszlam za pierwszy mąż, i straciłam prawo do terytorialnej odrębności. Odzyskalam je w zeszłym roku i nacieszyć się do dziś nie mogę!
    Gackowa

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.