sobota, 20 czerwca 2009

czwartek, 18 czerwca 2009

Gwarancja.

Wczoraj w sklepie :
Klientka : A na te plecaki to jaka jest gwarancja?
Ekspedientka : Sześć miesięcy.
Klientka : A te sześć miesięcy to od kiedy? Od momentu zakupu? Bo mój syn to dopiero we wrześniu go będzie używał jak pójdzie do szkoły...

piątek, 12 czerwca 2009

O związków zawieraniu.

Jakiś czas temu oglądałam z moim Mężem film "Ile waży koń trojański".
Pomyślałam sobie jak by to było przenieść się w czasie, zachowując doświadczenia i wspomnienia tych iluś lat, o które się cofnęliśmy.
Podzieliłam się tymi przemyśleniami z moim Mężem i niecnie zapytałam czy ożeniłby się ze mną w takiej sytuacji po raz drugi.
Nie zawołał "ależ oczywiście kochanie" co mnie bardzo ucieszyło, bo znaczy to, że słucha tego co do niego mówię a nie odpowiada automatycznie na moje pytania...
A po namyśle odpowiedział...

Ale to nie o tym miało być!
Miało być o tym z jakich powodów ludzie są ze sobą.
Niby wiadomo - można być ze sobą z miłości lub z rozsądku, potem podlega to dalszym podziałom i większej specjalizacji.
Ja osobiście uważam, że najlepiej być ze sobą z miłości pełnej rozsądku...
Ale sama znam osobę, która wyszła za faceta bo był podobny z wyglądu do największej miłości jej życia... powodzenia życzę...

poniedziałek, 8 czerwca 2009

Kotki.

Moja Siostra miała kotkę.
Tylko, że ta kotka to było takie jajko - niespodzianka.
A w ramach tej niespodzianki było pięć kociątek.
Teraz trzy kociątka już zamieszkały w swoich nowych domach.
A u nas zostały : czarno-biały Borysek mojej Siostry i moja pręgowana Judka.
A oto one :





Normalnie dużo bardziej ruchliwe, tu po prostu padły ze zmęczenia.

wtorek, 2 czerwca 2009

O potrzebach lokalowych.

Zauważyłam pewną niesprawiedliwość.
Niesprawiedliwość, że tak powiem dziejową.
Bo to jest tak :
Kiedy spodziewamy się dziecka urządzamy mu pokój.
Jeśli nawet trudności lokalowe nie pozwalają nam na odrębne pomieszczenie dla niemowlęcia, pewnym jest, że z biegiem lat młody człowiek otrzymuje "swój pokój".
Wraz ze wzrostem i rozwojem mieszkańca pokój zmienia swój wystrój i staje się miejscem coraz bardziej prywatnym.
A potem młody człowiek dorasta i związuje się z drugą osobą...
Mniej lub bardziej formalnie...
I wszystko mają wspólne...
Czy to oznacza, że wraz z osiągnięciem pewnego wieku i statusu jednostki sparowanej tracimy potrzebę odrębności?
Czy tylko tracimy prawo do odrębności?

Ja się na to nie zgadzam!
Ja chcę mieć prawo do własnej odrębności, swojego pokoju i swojego w nim bałaganu!

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Z okazji Dnia Dziecka.

Literatura dla dzieci.

Dzieci są ozdobą świata,
niech im dzionek płynie w kwiatach,
zaś by życie mniej bolało,
dzieci muszą wiedzieć mało.

I dlatego mądre panie
jedzą bezy na śniadanie
i urabiane senną ciszą,
dla maluchów bajki piszą.

Kotek siedzi tam na murku,
ale całkiem bez pazurków,
lew wygrzewa się na płocie
i ogromnie kocha ciocię.

Baba Jaga z czekoladką
po niebiosach płynie gładko
a okrutne złe wilczysko
chroni sobie środowisko.

Aż się nudno robi cosik
Jacusiowi, Kazi, Zosi,
zaglądają do książeczki,
wydrapują rysuneczki...

Marzą im się złe tygrysy,
Czarne żaby, wściekłe lisy.
Od tych marzeń trzeszczy sofka
może będzie katastrofka!

Pamiętajmy to na przyszłość,
choć słoneczko grzecznie świeci,
dzieci lubią rzeczywistość,
rzeczywistość lubi dzieci...

Agnieszka Osiecka.

Paszport.

Jesteśmy w Polsce.
A mało brakowało żeby nas tu wcale nie było...
A było to tak :
bilety kupione,
- walizki spakowane,
- samochód, który ma zawieźć nas na lotnisko załatwiony,
- paszport mamusi jest,
- paszport Synka jest,
- paszport Córeczki... nie ma!
Zniknął, wsiąkł, zdematerializował się...
Po przeszukaniu całego domu, przewróceniu do góry nogami wszystkich szuflad - nadal nie ma!
I co teraz?
Po wykonaniu skomplikowanych procesów myślowych doszliśmy do tego, że paszport nie wrócił do domu ze szkoły, po wycieczce do Niemiec.
Czyli jest... w szkole!
A szkoła zamknięta bo wolne...
A w szkole tylko woźny i to ten mniej ważny... i mówi, że nikogo do piątku nie będzie.
Fajnie, szczególnie biorąc pod uwagę, że samolot odlatuje w środę...
Czyli tak jakby nic się nic nie zmieniło...
Kanał...
A wcale nie!
Bo tu następuje autentyczny CUD!
Samolot odlatuje o 20.35, z domu musimy wyjechać około 17.00... a o 12.30 dzwoni pani sekretarka i mówi, że jakbyśmy chcieli to ona teraz jest i można przyjść po paszport.
Chcieliśmy...

Podobno jak już polecieliśmy to nie chcieli ich wypuścić z parkingu pod lotniskiem bo im bilecik, że zapłacili zaginął - Mąż mi doniósł... ;)