sobota, 9 maja 2009

Krzesełko.

Krzesełko jest plastikowe i niebieskie, ciemnoniebieskie.
Ostatnio muszę chodzić z nim nawet do toalety.
I nie znaczy to bynajmniej, że zmalałam albo zamontowano mi takie wysokie ustrojstwa w łazience i nie sięgam.
Po prostu mój Syn znalazł nowe zastosowanie swojego krzesełka...
Początkowo używał go do siedzenia, zgodnie z przeznaczeniem ; z racji młodego wieku i ograniczonych umiejętności trzeba go było sadzać i zdejmować z w/w.
Trwało to jakieś dwa dni...
Potem odkrył, że na krzesełku fajnie się stoi.
Co ciekawe, natychmiast nauczył się sam na nie włazić.
Wczoraj okazało się, że można dostawić je do łóżka i wejść na łóżko!
Zejść nie umie!!!
Z uporem maniaka praktykuje schodzenie przodem...
W związku z powyższym chodzę z krzesełkiem do toalety coby se Młody urody nie zdefasonował.
W wolnych chwilach uczę schodzić tyłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.