sobota, 23 maja 2009

Flo the cow.

Ponieważ niemoc tfurcza mnie opuściła postanowiłam zrobić sobie coś ładnego.
Flo jest ładna.
Według mnie jest nawet bardzo ładna.
A oto ona, krówka Flo :





I dlatego ją sobie zrobię.
Już nawet zaczęłam :




Ciekawe kiedy skończę...

wtorek, 19 maja 2009

Lubię...

A - ananasy, alkohole wybiórczo
B - bzy, bajki dla dzieci, buty mieć i kupować
C - czekoladę
D - dzieci niektóre (ze szczególnym uwzględnieniem moich)
F - filmy ciekawe
G - Geralta z Rivi
H - herbatę zieloną
I - inteligencji przejawy, internet
K - kawiarnie, "Krystynę córkę Lavransa", książki, koty, Kopalińskiego słowniki, kolorowe kamyki, kwiaty dostawać
M - magnolie, Męża mojego, migdały
N - nocne spacery
O - Osieckiej wiersze, ogórki zielone
P - pistacje, pierścionki duże, Paryż, prezenty dawać, perły
S - sery szczególnie pleśniowe, storczyki
Ś - Średniowiecze
T - tiramisu
V - Vermeera obrazy
W - wino białe
Z - zachody słońca (wschody też bym pewnie lubiła gdybym nie oglądała ich niejako od tyłu).

poniedziałek, 18 maja 2009

Przepiękny...

... zegar wiszący na ceglanej ścianie.



czwartek, 14 maja 2009

Nie chce mi się,,,

Teoretycznie powinnam się wziąć za robotę... ale mi się nie chce...
A tu tymczasem należałoby uszyć Siostru spódnicę, na imieniny - jak się obiecało...
Ewentualnie poprzyszywać maki do spódnicy, też Siostru...
Ale się nie chce mi...
A w ogóle to po co mojemu Siostru tyle spódnic? Zwariowała kobita czy co?
Tak więc poczytam sobie ksiąkę aż mi się zachce ;)

poniedziałek, 11 maja 2009

Koralina

"- Zostań tu z nami - dodał głos, dobiegający z ust postaci po drugiej stronie pokoju. - My będziemy cię słuchać, bawić się z tobą, śmiać. Twoja druga matka stworzy nowe światy, które będziesz mogła badać, i każdej nocy, gdy skończysz, zniszczy je, robiąc miejsce kolejnym. Każdy dzień będzie lepszy, jaśniejszy niż poprzedni. Pamiętasz swoje zabawki? A teraz wyobraź sobie taki swiat, stworzony wyłącznie dla ciebie.
- Czy będą w nim szare mokre dni, kiedy sama nie wiem, co ze sobą począć, nie mam nic do czytania i do ogladania, nie mogę nigdzie pójść i czas wlecze się okropnie? - spytała Koralina.
Ukryty w cieniu człowiek odparł.
- Nigdy.
- A paskudne obiady, zrobione według przepisów, z czosnkiem, estragonem i fasolka szparagową?
- Każdy posiłek będzie istną ucztą - wyszeptał głos dobiegający spod kapeusza starca. - Będziesz mogła napawać się wszystkim, co lubisz najbardziej.
- A czy dostane jaskrawozielone rękawiczki i żółte kalosze w kształcie żab?
- Żab, kaczek, nosorożców, ośmiornic, czego tylko zapragniesz. Każdego ranka będzie czekał na ciebie będzie nowy świat. Jeśli tu zostaniesz, damy ci wszystko, czego tylko zechcesz.
Koralina westchnęła.
- Ty naprawdę nie rozumiesz, prawda? - rzekła. - Ja wcale nie chcę wszystkiego, czego pragnę. Nikt tego nie chce. Nie tak naprawdę. Co to za zabawa dostawać wszystko, o czym się marzy, tak po prostu? Wtedy to nic nie znaczy. Zupełnie nic.
- Nie rozumiem - odparł szepczący głos.
- Oczywiście, że nie rozumiesz - powiedziała..."

Neil Gaiman.

sobota, 9 maja 2009

A u mnie na ścianie...

... całują się Panie... z Panami.
A może raczej są One - te Panie przez Nich - tych Panów całowane.


U mojej Rodzicielki na ścianie również zamieszkują Panie z Panami...
Pod jednym warunkiem, musi sobie kupić do nich ramki.


Obrazki haftowane na podstawie grafik pana Ty Wilsona ;
moje : brązowo - brązowe na kremowej aidzie 18",
rodzicielki : czarno - czerwone i czarno brązowe na białej aidzie 18".

Krzesełko.

Krzesełko jest plastikowe i niebieskie, ciemnoniebieskie.
Ostatnio muszę chodzić z nim nawet do toalety.
I nie znaczy to bynajmniej, że zmalałam albo zamontowano mi takie wysokie ustrojstwa w łazience i nie sięgam.
Po prostu mój Syn znalazł nowe zastosowanie swojego krzesełka...
Początkowo używał go do siedzenia, zgodnie z przeznaczeniem ; z racji młodego wieku i ograniczonych umiejętności trzeba go było sadzać i zdejmować z w/w.
Trwało to jakieś dwa dni...
Potem odkrył, że na krzesełku fajnie się stoi.
Co ciekawe, natychmiast nauczył się sam na nie włazić.
Wczoraj okazało się, że można dostawić je do łóżka i wejść na łóżko!
Zejść nie umie!!!
Z uporem maniaka praktykuje schodzenie przodem...
W związku z powyższym chodzę z krzesełkiem do toalety coby se Młody urody nie zdefasonował.
W wolnych chwilach uczę schodzić tyłem.

czwartek, 7 maja 2009

Futerał w maki.

Był sobie mały aparacik fotograficzny, ot taka cyfróweczka.
I pewnego dnia ten aparacik dostał futerał, żeby się nie porysował i żeby nie zmarzł.
A ponieważ jego właścicielka lubi maki, aparacik ma futerał w maki.
A oto on - futerał, bez aparatu - bo aparat robi zdjęcie :


I druga strona futerału :


środa, 6 maja 2009

O przyjaźni.

Co to znaczy być czyimś przyjacielem?
Wychowana na złych lekturach zawsze chciałam mieć przyjaciela...
I koniecznie, żeby było jak w książkach, tak naprawdę, na zawsze i po grób.
Dzisiaj, po różnych perypetiach, stwierdzam, że albo te książki to imaginacja autorów albo ja miałam wyjątkowego pecha w życiu.
I tak sobie myślę, że jeśli to wyobraźnia autorów to trochę nie fair, bo ja im uwierzyłam;
ale z drugiej strony to skąd oni mogli wiedzieć, że ja uwierzę;
ale z trzeciej strony starczyło im wyobraźni, żeby wymyślić w książce przyjaźń a już tego, że ja uwierzę to nie wymyślili?
Jakoś ta ich wyobraźnia ograniczona.
No bo jeśli miałam pecha to trudno...

Komputer.

W dniu wczorajszym nasz komputer odmowil poslugi.
No sie zbiesil calkowicie i wcale nie reagowal na nasze prosby i grozby...
Po calodziennym przekonywaniu go, zeby jednak zadzialal i przeplynieciu pewnej kwoty z naszego konta na konto komputerowego doktora zyje!
Niestety zezarlo nam wszystko co z pelna ufnoscia przechowywalismy w w/w, miedzy innymi wszystkie zdjecia.
Moj Maz stwierdzil filozoficznie: "i tak ich za duzo robilem", a potem wzial Syna i aparat i poszedl odpracowywac stracone fotki.
Niestety gdzies zapodzialy sie tez polskie literki i dopoki sie nie znajda to tak bede pisac!

p.s. Przyszedł Mąż i odnalazł polskie literki.

niedziela, 3 maja 2009

Szuflada.

Mam szufladę...
W sumie żadna to rewelacja, każdy ma jakąś szufladę a niektórzy nawet kilka.
Tylko, że ja moją szufladę mam... posprzątać. Teoretycznie nie jest to jakieś skomplikowane zadanie ale w praktyce...
W praktyce na dźwięk otwierania szuflady zjawiają się "pomocnicy". Jeden już z daleka woła "daj", a drugi nic nie woła tylko patrzy jakby zasilić stan szuflady swoją futrzaną osobą. Ponieważ nie mam nic do dawania nieletnim a kotów w szufladzie nie potrzebuję, czekamy sobie - ja i moja szuflada na bardziej sprzyjające okoliczności. Do tego czasu będę sobie miała w niej mniej lub bardziej twórczy bałagan. Ciekawe jest dla mnie tylko to, ze tak osobisty stosunek moi "pomocnicy" mają jedynie do tej jednej jedynej, mojej szuflady - zazdroszczą mi jej czy jak?

piątek, 1 maja 2009

...

Kiedyś pewna znajoma na wieść, że nie mam telewizora zapytała czy się nie nudzę.
Zaczęłam się nad tym zastanawiać i uświadomiłam sobie, że nie pamiętam takiego faktu w swoim życiu... faktu żebym kiedykolwiek się nudziła
Nawet nie wiem czy umiałabym się nudzić.
I o tym będzie ten blog - o tym, że się nie nudzę...